A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu są mojego autorstwa (jeśli jest inaczej - wyraźnie to zaznaczam). Nie zezwalam na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Jeśli coś w moim blogu zainspirowało Cię, napisz skąd inspiracja pochodzi.
W grudniu czas wolny pochłaniały robótki związane z tematyką świąteczną i wyszywaniem obrazka z domkiem oraz przygotowaniami do Świąt. Początkowo próbowałam dzielić czas między wyszywanie domku i delfinków, ale stwierdziłam, że w takim wypadku nie zdążę wyszyć domku, a delfinki i tak potrwają jeszcze kilka miesięcy. Zatem odłożyłam delfinki do koszyka i zajęłam się w pełni haftowaniem domku i dobrze zrobiłam, bo skończyłam wyszywanie na czas - pisałam TUTAJ
Wracając do delfinków, do momentu odłożenia robótki obrazka trochę przybyło i wyglądało to mniej więcej tak:
Na początku tego roku było sporo dni z bardzo słabym światłem dziennym, co utrudniało mi wyszywanie i za każdym razem po próbie wyszycia choćby maluśkiego fragmentu, odkładałam robótkę po kilku krzyżykach. Były dni, że w ogóle nie brałam wyszywanki do rąk, zatem w styczniu też niewiele przybyło, ale zawsze to kilka kroczków do przodu.
Dnia przybywa i coraz częściej przyświeca słoneczko - cieszy mnie to :) Mam nadzieję, że tempo wyszywania wzrośnie, a tym samym obrazek szybciej "urośnie" :)
Od dawna stało się tradycją, że rozbieramy choinkę po moich urodzinach, ale w tym roku zbiegło się w czasie kilka wydarzeń, które były ważniejsze niż rozbieranie choinki. Nie będę jednak o nich pisać, bo chcę jak najszybciej zapomnieć i posłać to... w niebyt.
W końcu tydzień po urodzinach choinka "poszła spać" do następnego roku, gdy znów ubrana w szydełkowe i drutowe ozdoby rozbłyśnie światełkami.
W tym roku kolorowe (wysłużone) światełka odmówiły posłuszeństwa i trzeba było kupić nowe - decyzja padła na kolor niebieski :)
W świetle dziennym prezentowała się tak i wyglądała bardzo podobnie do zeszłorocznej z małą różnicą - inne otoczenie :)
Zbliżenie na fragment choinki - szydełkowe i szyte ozdoby moje i otrzymane od blogowych koleżanek, orzechy w szydełkowych koszyczkach. Tylko czubek szklany, ale z szydełkową koronką, drewniana szopka i jedyna szklana bombka - pamiątka z rodzinnego domu.
Kilka przystrojonych miejsc.
Choineczka szydełkowa i z papierowej wikliny zgodnie przysiadły w kąciku na złotej serwetce robionej na drutach.
Doskonale czuły się w swoim towarzystwie ogromne szyszki ubrane w koraliki z gwiazdkami i choineczka z papierowej wikliny.
W pustej ramie zabłysły szydełkowe gwiazdki.
Na suchych gałązkach wierzbowych zawisły szydełkowe gwiazdeczki przysłane przez Gagę.
Śliczny upominek przysłała Gaga - wszystkie ozdoby znalazły swoje miejsce.
Aniołek wybrał miejsce w pobliżu paprotki - na wyższej fotce kolor najbliższy prawdzie.
Kartki otrzymane od blogowych koleżanek - nie wymieniam od kogo, ale każda na pewno swoją kartkę rozpozna.
Niespodzianka urodzinowa od Motylka i Jej Smyka - Krzysia. Krzyś przysłał kartkę szczególną - wewnątrz zamiast życzeń były podziękowania za upominek i narysowany labirynt trudny do przebrnięcia.
A takie fotki są w kalendarzu - Motylek wie, że podobają mi się takie widoki :)
I jeszcze piękna kartka od Kundzi, wykonana techniką, której nie znam, ale bardzo podziwiam.
Zgarnęłam wszystko w jednej notce, by zakończyć temat świąteczno - urodzinowy.
Bardzo gorąco dziękuję za kartki i niespodzianki, które są cudowne i sprawiają mnóstwo radości. Szczególne podziękowania dla Smyka :) Jesteście kochani!!!
Zawsze w roku jest taki jeden dzień, w którym zmienia się pewna liczba osobista...
Wbrew kalendarzowi, ja ciągle czuję się tak, jakby czas się zatrzymał... - to dzięki Wam, dzięki temu, że zaglądacie do mnie, że zawsze macie dla mnie ciepłe słowo komentarza...
Mam swoje robótki, mam swoje blogi i mam WAS - to jest ważna część mojego życia...
Jest mi niezmiernie miło i dziękuję Wam, że kolejny rok byliście ze mną mimo, że nie działo się tu zbyt wiele.
Gorąco i z całego serca dziękuję Wam za miłe słowa w komentarzach i mailach oraz za to, że jesteście i wspieracie mnie w trudnych chwilach. Jesteście Kochani :))
Wszystkim Koziorożcom (szczególnie urodzonym 10.01.) życzę spełnienia marzeń i samych słonecznych chwil w życiu codziennym, robótkującym - wielu nowych, ciekawych pomysłów :))
Zapraszam na kawę/herbatę i ciacho :))
Jeszcze cały - piernikowy smakołyk :) Świeczek nie montowałam, bo było by ich... ciiicho szaa...
Obiecałam trochę szczegółów po zakończeniu wyszywania (SAL 2011) zimowego domku.
Do haftowania użyłam mulinę Ariadna, kanwę DMC 14 albo 15 (56 krzyżyków na 10 cm), a wyszywałam w dwie nitki.
Na fragmencie obrazka zaznaczyłam odpowiednio numerami to, co zostało wyszyte jednolitym kolorem.
Elementy obrazka w jednolitych kolorach: 1 - domek 2 - obwódka domku 3 - ramka zewnętrzna 4 - ramki wewnętrzne i serduszka Pozostałe elementy wyszywałam łącząc dwa kolory nici dzięki czemu uzyskałam efekt cieniowania. Mieszane kolory dają efekt podobny do aksamitu i patrząc na obrazek pod różnym kątem widzi się różny odcień kolorystyczny.
Śnieg - znaczy płatki i ten leżący przed domkiem - wyszyłam białymi perłowymi nićmi, które stosowałam do wyszycia obrazków matematycznych - TUTAJ
Zdjęcie zrobiłam prze świetle, by było widać efekt połyskiwania nitki perłowej. Gwiazdki wyszywałam większymi krzyżykami.
Mąż obserwował już wcześniej, podczas wyszywania delfinków, jak tabliczka ze schematem była przekładana z miejsca na miejsce, a czasami z hukiem spadała na podłogę. Gdy zaczęłam wyszywać koronkę wokół domku, mąż przyniósł i postawił obok mojego ulubionego fotela taką oto sztalugę.
Nie mam pojęcia, kiedy ją zrobił, ale wyszło całkiem fajnie i jest na tyle wysoka, że siedząc w fotelu, schemat mam na wysokości oczu.
... bo w minionym roku z postanowień niewiele wyszło. Za to pozostało trochę zaległości, które prędzej czy później i tak doprowadzę do finału.
Jedna z zaległości już w ramce i już na swoim miejscu - kobieta z kawą.
Ponieważ nie znalazłam ramki owalnej, kupiłam coś okrągłego, pozbyłam się zawartości, a ramkę wykorzystałam. Zastosowałam passe-partout z owalnym wycięciem i uzyskałam taki oto efekt.
Obrazek wisi w okolicy czajnikowo - ekspresowej i zaprasza do zaparzenia gorącego, aromatycznego napoju.
Na wszystkie dni 2012 Roku życzę Wam wiary w sercu i światła w mroku. Obyście jednym krokiem mijali przeszkody, obyście czuli się silni i wiecznie młodzi.
Ubrane choineczki utworzyły świąteczny lasek, do którego zajrzał Mikołaj, a może Gwiazdor (?), sama już nie wiem jak to z nimi jest :))) Z sześciu choineczek, u mnie zostały tylko trzy - reszta przeszła w formie prezentów w inne ręce :)
Wszystkim odwiedzającym życzę Świąt przepełnionych ciepłem, radością i wspaniałą atmosferą :)
Jednak nie wyszło z ramką. Szukałam gotowej ramki, ale obrazek ma nietypowe wymiary i trudno znaleźć odpowiednią ramkę. Zdecydowałam, że ramka będzie zrobiona, ale okazało się, że najbliższy termin jest na styczeń. Cóż było robić, zgodziłam się, ale nie odpuściłam sobie i kupiłam odpowiedniego koloru brystol, wycięłam ramkę - passe-partout i tak pozostanie do chwili otrzymania właściwej ramki.
Wczoraj była wspaniała pogoda, więc zrobiłam fotki przy świetle naturalnym, ale jeszcze bez obwódki. Kolory bardzo zbliżone do naturalnych.
Dziś jest obwódka, ale dzień pochmurny - spadł pierwszy śnieg. Zdjęcie wykonane przy świetle sztucznym.
Jak wiadomo, od jakiegoś czasu Mąż robi mi niespodzianki typu pomocnych mniejszych bądź większych drobiazgów. Jednak ostatnio totalnie mnie zaskoczył. Oglądając ostatnio strony z ozdobami zrobionymi z papierowej wikliny, co chwilę wołałam Go do monitora, by zobaczył cudeńka wykonane przez robótkujące.
Men podchwycił pomysły, poprzeglądał (po cichutku) strony z papierową wikliną i zrobił kilka rzeczy.
Po kilku dniach pojawiły się kolejne choineczki - tu jest ich grupka.
Pomalował choineczki i teraz czekają na ozdobienie.
Jak widać Mąż znalazł sobie sposób na zimowe wieczory, a jak wiklinowanie nie skończy się na tych wyrobach, to Mąż otrzyma swoją kategorię, ale póki co, notka pozostanie tu, w papierkach.
Już wiem, że zdążę wyszyć i zagospodarować obrazek na Święta.
Tydzień temu wyszywanka wyglądała tak:
Wczoraj skończyłam wyszywać wypełnienie ramki - serdzuszka i reniferki. Dziś wyszyłam ramkę zewnętrzną, ale już fotki nie udało mi się zrobić.
Jak widać, za każdym razem kolory zmieniają odcienie, bo tak zmienia się światło dzienne - albo zachodzące słońce albo szary ponury dzień.
Zostało tylko ośnieżyć środek, wyprać, wyprasować i zagospodarować... Tylko pstryk palcami i gotowe :))) Oj, gdyby tak można było..., ale ile przyjemności by ominęło...