To wypełnia część mojego życia, czyli robótki różne, kuchnia i ogródek.
Archiwum
Zakładki:
A. Moje blogi
A. Zbiory moich prac ze splocik blox
A0. PROSZĘ NIE LINKOWAĆ W KOMENTARZACH STRON FIRMOWYCH
A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu wykonałam sama. Co wykonałam w oparciu o dostępne źródła, wyraźnie wyjaśniam. Nie zezwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości blogu.
A1a. Gdy skorzystasz z moich opisów, schematów i instrukcji wykonania czegoś, to bądź na tyle uczciwa/wy, by podać mój blog, jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.
A1b. Zachomikować - to znaczy zapisać coś wyłącznie na własny użytek, a nie w celu rozpowszechniania czyli umożliwianie pobierania zachomikowanych plików - na to ja nie wyrażam zgody.
B. SPIS TREŚCI
C. Księga Gości
D. Wyróżnienia
E. DLA niewidomych
F. MOŻNA pomóc
G. BLOGI ROBÓTKOWE
G1. Blogi - blox
G2. Blogi - blogspot
G3. Blogi - inne
G4. Blogi - zagraniczne
H. Grupowe blogi robótkowe
I. Strony robótkowe
J. Odwiedzam także...
K. Strony kuchnią pachnące
L. Strony o ogrodach
M. Forum
N. Moja skrzynka


MOJE GALERIE

Haft, szydełko...


Dzianina, frywolitka...


WYBRANE POSTY

Swobodne haftowanie
- zapraszam


Częstuję - rozdaję
Zapraszam


Zabawa - zapraszam


10 lat Bloxa - życzenia


Kurka, kokoszka wielkanocna


Kogucik na Wielkanoc


Kurka, ażurowa kokoszka


Niebieskie motylki


Szydełkowe serduszko


Serduszka małe i większe


Wiatraczkowa serwetka


Kamizelka ażurowa z kwiatem


Etui na igły


Haftowany zajączek


Choineczki warstwowe


Gwiazda origami


Kartki i origami


Kartka z przesłoną


Placek z owocami i kruszonką


Moje wersje "Filadelfii"


Kozaczek z papierowej wikliny


ZAMIAST WYRÓŻNIENIA
zostaw bezcenny komentarz




POMAGAJMY







ZABAWY BLOGOWE



















INNE




Liczniki na stonę


czwartek, 28 lutego 2008

Na blogach "strzelają" i zostałam ustrzelona, bo znalazłam się na linii.
Dziwnie jest dziękować za strzelanie, ale za zaproszenie do zabawy i owszem - dziękuję.

Trafiła mnie Renula-30

Zasady "strzelanki":

1. Podać linka do bloga osoby, która Cię "ustrzeliła".
2. Napisać na swoim blogu zasady zabawy.
3. Wpisać 6 nieważnych, śmiesznych rzeczy na swój temat.
4. "Ustrzelić" kolejne 6 osób.
5. Uprzedzić wybrane osoby zamieszczając komentarze na ich blogach.

Wywiązuję się:
1. - zrobione.
2. - zrobione.
3. - poniżej - epizody z uśmiechem:

3.1 - Moja poprzednia Sunia po jakimś szczepieniu zaczęła (w domu) dziwnie zachowywać się. Była jakaś wystraszona i nie reagowała na przywołania. Pojechaliśmy do jej osobistego doktora, który stwierdził, że psinka jest głuchła. To nie była wesoła sytuacja, ale sam moment sprawdzenia reakcji psinki na hałas wspominam do dziś z uśmiechem.
W pewnym momencie doktor upuścił metalową tackę na okafelkowany stół (rzecz miała miejsce za moimi plecami) i... Sunia ani drgnęła, za to ja podskoczyłam prawie do sufitu. Uprzedzając ewentualne pytania, odpowiadam - po dwóch tygodniach terapii Sunia słyszała i zachowywała się normalnie.

3.2 - Od wielu lat robiłam zdjęcia - niby nic w tym śmiesznego - wiele osób to robi. Tyle tylko, że ja bardzo często robiłam najpiękniejsze ujęcia z przysłoniętym obiektywem. Pani fotograf, do której trafiały klisze do wywołania i wykonania odbitek miała przy tym niezły ubaw - za każdym razem pytała: to ile zrobić kopii tych najpiękniejszych?

3.3 - Gdy kupiliśmy (parę lat temu) drugi w kolejności samochodzik (nowy, średniej klasy), wybrałam się na przejażdżkę celem "wyczucia" autka.
W pewnym momencie, przed moimi oczami urósł do ogromnych rozmiarów policyjny lizak.
Trudno opisać moje zaskoczenie i gonitwę myśli: co zrobiłam nieprzepisowo?
Dwóch przystojniaków podeszło do mnie i na moje pytanie: "co narozrabiałam?" spokojnie odpowiedzieli: NIC. Stwierdzili, że jeszcze nie mieli okazji widzieć od środka tego samochodu i to był powód zatrzymania mnie. Można sobie wyobrazić moje zdziwienie, ale zachowując "zimną" (gorącą) krew, grzecznie pozwoliłam na oględziny. Jednocześnie wyjęłam z torebki wizytówkę Dealera i podałam ją jednemu z panów mówiąc z uśmiechem: "proszę - tutaj zobaczą panowie ten samochodzik również od spodu". Pożegnaliśmy się, a ja wróciłam do domu, bo na dalszą przejażdżkę już nie miałam czasu.

3.4 - Moja obecna Sunia jest bardzo ciekawa świata i chętnie wchodzi tam, gdzie wejście stoi otworem. Pewnego czasu pani z administracji osiedla roznosiła jakieś pisma i jak zwykle zadzwoniła do moich drzwi i do sąsiadki też. Otworzyłyśmy niemal równocześnie. Moja Sunia, jak zwykle w takich sytuacjach wpadła do sąsiadki, rozeznać sytuację i wróciła do siebie. My jeszcze chwilkę stałyśmy na klatce i rozmawiałyśmy. W pewnym momencie usłyszałam charakterystyczny trzask (mamy zamek zatrzaskowy). To moja Sunia chciała oprzeć się łapkami na ściance przy drzwiach, jak to by patrzeć wyżej. Pomyliło się jej i tym razem oparła się o uchylone drzwi. Tym sposobem drzwi zostały zamknięte, a ja pozbawiona możliwości wejścia do domu. Oczywiście nie miałam przy sobie kluczy (bo po co?). Całe szczęście, że mąż za chwilkę wracał z pracy, więc  do tego czasu posiedziałam u sąsiadki. Pogawędziłyśmy przy kawce. Ta sytuacja nauczyła nas jednego - gdy nie ma w domu drugiej osoby, to otwierając drzwi celem odbioru np. jakiejś przesyłki, chwytamy klucze w garść.

3.5 - Niedawno piekłam placek - zachciało nam się czegoś słodkiego. Jeśli mam szybko upiec jakieś ciacho, to piekę wypróbowany placek z jabłkami. Co śmiesznego w pieczeniu placka? Pewnie nic, ale...
Przygotowałam ciasto - wydało mi się takie trochę inne niż zwykle. Wlałam ciasto na blachę, ułożyłam obrane i pokrojone jabłka. Wstawiłam blachę do piekarnika. W tym czasie zadzwonił telefon - koleżanka zajęła mi chwilkę jakąś pilną sprawą. Po skończonej rozmowie wróciłam do kuchni, aby posprzątać zabrudzone urządzenia i naczynia. Jakież wielkie musiały być moje oczy, gdy zobaczyłam szklankę z olejem, który był (miał być) składnikiem ciasta. Ciasto było niewyrośnięte, trochę gumowate, ale zostało zjedzone - i wszyscy zdrowi są.

3.6 - W domu używam okulary (rodzajów dwóch) - jedne do czytania i robótek, drugie do pracy z komputerkiem. Mają one różne właściwości. Często, gdy mam coś przepisywać z kartki do komputera i potrzebuję od czasu do czasu sprawdzić na monitorze to, co napisałam, mam nie lada problem, bo muszę zmieniać okulary. Czasami zapominam, że jedne mam na czubku nosa i zakładam drugie denerwując się, że coś mi nie pasuje. 

4. - UWAGA!!! Strzelam!!!

Moje strzałki kieruję do:

- motylek73
- larysan
- myszka0106
- ninga
- sowikoj

5. - właśnie uprzedziłam.

środa, 27 lutego 2008

Dziś zmieniłam tytuł bloga.

Poprzedni tytuł:

splocik

Tak się dzieje, że w życiu splata się wszystko - nie tylko wydarzenia,
ale także nitki i słowa.
Ponieważ używam słów do pisania o moich zainteresowaniach, 
w tym także o robótkach z nitek,
pomyślałam, że taki tytuł jest dobry dla mojego bloga.

Mam nadzieję, że przyzwyczaicie się do nowego tytułu:

Splecione nitki i słowa

Inna ważna zmiana dotyczy linków,
których jest już sporo i nowych ciągle przybywa w zakładkach, 
więc postanowiłam je pozwijać.
Teraz linki pojawiają się po kliknięciu na strzałkę lub tytuł zakładki.

Pozdrawiam ciepło wszystkich odwiedzających.

poniedziałek, 25 lutego 2008

"(...)
W kociołkach bigos grzano; w słowach wydać trudno
Bigosu smak przedziwny, kolor i woń cudną;
(...) 
Bierze się doń siekana, kwaszona kapusta,
Która, wedle przysłowia, sama idzie w usta;
Zamknięta w kotle, łonem wilgotnem okrywa
Wyszukanego cząstki najlepsze mięsiwa;
I praży się, aż ogień wszystkie z niej wyciśnie
Soki żywne, aż z brzegów naczynia war pryśnie
I powietrze dokoła zionie aromatem. (...)"
Adam Mickiewicz: "Pan Tadeusz"

Czytając te słowa, czuje się w powietrzu zapach, a w ustach smak bigosu.

Dobrze jest mieć w zamrażarce coś, co po rozmrożeniu jest gotowe do spożycia, a do takich potraw bigos niewątpliwie należy.
Fajnie jest zabrać bigos na zimowy kulig, aby w czasie postoju rozgrzać go w kociołku nad ogniskiem i posilić się.
Bardzo lubimy od czasu do czasu zaserwować sobie bigosowy obiad.

Ponieważ z wykonaniem bigosu trochę zabawy, więc robię duży gar tego specjału, a po ostudzeniu i podzieleniu na paczuszki, wrzucam do zamrażarki by w odpowiednim czasie z niej podbierać.

Zwykle bigosuję dwa razy w ciągu zimy, bo w tym czasie są najlepsze kiszonki.
Pierwszy raz przygotowuję bigos na początku grudnia, a drugi przy końcu stycznia lub na początku lutego - to jest uzależnione od szybkości znikania paczuszek z tej zimnej skrzynki.
W tym roku terminy nieco mi się przesunęły dopiero teraz wyszła mi ostatnia zamrożona porcja.
Wykorzystując fakt, że w sklepie jeszcze jest dostępna smakowita, kiszona kapusta, przygotowałam kolejny zastrzyk do zamrożenia.

Bigos przygotowuję według tego, co zaobserwowałam przesiadując w kuchni u Babci.
Bardzo lubiłam patrzeć jak krząta się i gotuje dla nas smakowitości.
Teraz niektóre potrawy kombinuję tak, aby uzyskać smak z tamtych lat.
Musiałam trochę zmodyfikować babciny przepis, ponieważ przy dużej rodzinie zawsze są jakieś mięsiwa z poprzedniego dnia, zaś w moim przypadku porcje obiadowe są dostosowane do potrzeb.

Dlatego też specjalnie kupuję różne wędzonki tylko wieprzowe, bo wołowiny od dawna nie stosuję w mojej kuchni. Kupuję też różne rodzaje kiełbasy.

Do podsmażania stosuję wyłącznie smalec, bo inny tłuszcz bardzo zmienia smak bigosu.

Jako ciekawostkę powiem, że większość staropolskich receptur podaje smalec, jako składnik bigosu.

Trochę rozpisałam się, ale teraz do rzeczy, czyli do przepisu.

Bigos staropolski - babciny
(w moim wydaniu)


Składniki:
- 1/2 kg kapusty kiszonej,
- 1/2 kapusty słodkiej,
- 1-2 cebule,
- kilka suszonych śliwek,
- 1-2 łyżki powideł śliwkowych,
- kilka suszonych grzybów lub kostka bulionu grzybowego,
- 2 łyżki smalcu, 
- 1-2 łyżki przecieru pomidorowego,
- sól,
- pieprz mielony,
- 2 listki laurowe,
- po kilka ziaren pieprzu, ziela angielskiego i jałowca,
- łyżeczka kminku (w ziarenkach),
- pół szklanki wina czerwonego (wytrawnego)
- wędzone mięso wieprzowe (różne),
- wędzony boczek,
- kiełbasa (różne rodzaje, ale wśród nich obowiązkowo stosuję jałowcową i piwną).

Wykonanie:
Najpierw osobno gotuję kapustę kiszoną i słod­ką (poszatkowaną nie za drobno i nie za grubo).
Kiszoną duszę z cebulą pokrojoną w piórka i ze­szkloną na smalcu. Do tej kapusty dodaję su­szone śliwki oraz powidła śliwkowe.
Natomiast kapustę słodką duszę z suszonymi grzybami zalanymi wcześniej wrzątkiem, aby nieco zmiękły.
Do niej dodaję listki laurowe, ziele angielskie, pieprz ziarnisty i kminek.
Tłuszczu nie dodaję ani grama.
Po około 1,5 godz. osobnego gotowania, łączę obie kapusty i dodaję obsmażone na smalcu, pokrojone w małe kostki wędzone mięska i boczek.
Dopie­ro teraz doprawiam pieprzem mielonym i solą oraz dodaję przecier pomidorowy .
Przecier trzeba dodawać ostrożnie, aby nie było zbyt pomidorowo.
Na koniec daję kiełbasę, którą również kroję w kostkę i podsmażam.
Kiedy wszystkie składniki są już razem, dodaję połowę wina, zaś resztę dolewam na około 10 minut przed zakończeniem gotowania

bigosu smak

Smacznego!!!

niedziela, 17 lutego 2008

Miałam zamiar napisać o czymś innym, ale nadal męczy mnie wczorajszy dzień.

Całą sobotę spędziłam na przesadzaniu kwiatów - dlaczego?

Od kilku dni obserwowałam pojawiające się tu i ówdzie malutkie muszki.
Przyjrzałam się im i zaobserwowałam, że kręcą się koło moich kwiatów doniczkowych, a ich skupiska są w dolnych rejonach - przy i na ziemi.
Najwięcej ich było przy dracenach, szeflerze, palmie i paprotkach, które są w okolicy dracen.
Dotychczas takich sensacji nie miałam.
Zaczęłam kojarzyć, że ostatnio sadzone były właśnie draceny i chyba musiało być coś "nie tak" z użytą ziemią.

Decyzja została podjęta - przesadzamy wszystkie kwiaty.
Mąż dzielnie mi pomagał i gdyby nie On, pewnie sadziłabym do rana.
Każdy kwiat pozbawiony był całej ziemi, a każda doniczka umyta.
Dziś do południa chodziłam od kwiatka do kwiatka i zaglądałam, czy nie pojawiły się tam muszki.
Na pewno kilka gdzieś siedziało po tym, jak z pokoju zabrałam wszystkie kwiaty celem wymiany ziemi.
Faktycznie kilka się kręciło, ale te zauważone już nie fruwają.

Będę nadal obserwować kwiaty, ale szukam teraz sposobu na zastosowanie jakiegoś środka, nieszkodliwego dla nas i naszej suni.
Chodzi mi o coś, czym mogę spryskać ziemię - tak profilaktycznie.
Najgorsze, że na dworze jest zimno, a ja nie mam możliwości wyniesienia kwiatów np. do piwnicy i tam spryskania ich czymś konkretnym.

Aby nie kończyć notki w smętnym nastroju, pochwalę się  moim storczykiem.
Zastosowałam się do zalecenia pewnej pani z kwiaciarni i po kwitnieniu ucięłam łodygę u nasady.
To było trzy lata temu.
Od tego czasu urosło kilka liści, a ja już prawie straciłam nadzieję, że kiedykolwiek zobaczę kwiaty.
Po tych trzech latach oczom moim ukazało się coś, co nie było srebrnym korzeniem.
To, co widać na zdjęciu to dwutygodniowy efekt wzrostu łodyżki.

storczyk - nowa łodyżka kwiatowa

Teraz będę czekać na pierwsze kwiatki.

czwartek, 14 lutego 2008

Jak już zacznę robić jakieś drobiazgi, to zwykle narobię tego stertę.
Tak też było z serduszkami - w chwilach odpoczynku od robótek na drutach, śmignęłam jedno lub dwa maleństwa.
Serduszka mieszczą się w kwadracie 7 x 7 cm.
Na zdjęciu jest jedna któraś tam część wykonanych serduszek.

szydełkowe serduszka

Serduszka robiłam z metalizowanych oraz cieniowanych nici, stąd serduszka czerwone, czerwono-złote, żółto-złote, biało-złote oraz marmurkowe.
Teraz będą czekać na różne zastosowania - zawsze jakiś pomysł wpadnie mi do głowy.

Zrobiłam jeszcze kilka zakładek marmurkowych (dwie są na zdjęciach) i te także "poszły" w świat.

serce - zakładka

zakładka - serce

Wszystkim kochającym, kochanym i zakochanym,
życzę miłości, Miłości i... MIŁOŚCI.
Zaś wszystkim, do których strzała AMORKA
jeszcze leci - 
życzę,
aby dotarła do Nich dziś lub w najbliższym czasie.

serca dwa
 

poniedziałek, 11 lutego 2008

Jestem tak zakręcona wykonywaniem serwety na drutach, o której piszę TUTAJ, że mało mam czasu na wykonywanie innych robótek.

Jednak ta absorbująca i wymagająca ogromnej uwagi praca, wymaga chwilowego odpoczynku.
W ramach tego właśnie odpoczynku robię szydełkowe drobiazgi.

Ponieważ teraz wszędzie widać dużo czerwonego koloru w kształcie serduszek, postanowiłam także zrobić coś w tym temacie.

Doszłam do wniosku, że zakładek nigdy dość - przydadzą się w domu, a od czasu do czasu można komuś zrobić prezencik-niespodziankę.

Wykonałam dwie zakładeczki - jedna jest w kształcie serduszka, a druga z serduszkiem.

zakładka serduszko

zakładka z seduszkiem

Prawdopodobnie takich samych zakładek zrobię kilka.
Kopie będą czekać na okazję, aby trafić do kogoś miłego.