To wypełnia część mojego życia, czyli robótki różne, kuchnia i ogródek.
Archiwum
Zakładki:
A. Moje blogi
A. Zbiory moich prac ze splocik blox
A0. PROSZĘ NIE LINKOWAĆ W KOMENTARZACH STRON FIRMOWYCH
A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu wykonałam sama. Co wykonałam w oparciu o dostępne źródła, wyraźnie wyjaśniam. Nie zezwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości blogu.
A1a. Gdy skorzystasz z moich opisów, schematów i instrukcji wykonania czegoś, to bądź na tyle uczciwa/wy, by podać mój blog, jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.
A1b. Zachomikować - to znaczy zapisać coś wyłącznie na własny użytek, a nie w celu rozpowszechniania czyli umożliwianie pobierania zachomikowanych plików - na to ja nie wyrażam zgody.
B. SPIS TREŚCI
C. Księga Gości
D. Wyróżnienia
E. DLA niewidomych
F. MOŻNA pomóc
G. BLOGI ROBÓTKOWE
G1. Blogi - blox
G2. Blogi - blogspot
G3. Blogi - inne
G4. Blogi - zagraniczne
H. Grupowe blogi robótkowe
I. Strony robótkowe
J. Odwiedzam także...
K. Strony kuchnią pachnące
L. Strony o ogrodach
M. Forum
N. Moja skrzynka


MOJE GALERIE

Haft, szydełko...


Dzianina, frywolitka...


WYBRANE POSTY

Swobodne haftowanie
- zapraszam


Częstuję - rozdaję
Zapraszam


Zabawa - zapraszam


10 lat Bloxa - życzenia


Kurka, kokoszka wielkanocna


Kogucik na Wielkanoc


Kurka, ażurowa kokoszka


Niebieskie motylki


Szydełkowe serduszko


Serduszka małe i większe


Wiatraczkowa serwetka


Kamizelka ażurowa z kwiatem


Etui na igły


Haftowany zajączek


Choineczki warstwowe


Gwiazda origami


Kartki i origami


Kartka z przesłoną


Placek z owocami i kruszonką


Moje wersje "Filadelfii"


Kozaczek z papierowej wikliny


ZAMIAST WYRÓŻNIENIA
zostaw bezcenny komentarz




POMAGAJMY







ZABAWY BLOGOWE



















INNE




Liczniki na stonę


piątek, 26 lutego 2010

W chwili, gdy piszę tę notkę, za oknem pada deszcz.
A jeszcze trzy godziny temu świeciło słońce i był to moment, gdy wstąpiliśmy na działkę.
Oczywiście zaczęłam szukać oznak wiosny, ale niewiele znalazłam.
Choć zima jeszcze nie powiedziała "do widzenia", to czuje się oddech wiosny nazywany przedwiośniem.
Powoli śnieg znika i odkrywa coraz to więcej roślin.

Tu resztka śniegu i krokusy, które zakwitną na żółto i pestki z owoców czereśni, które pozostały na drzewie.

krokusy jeszcze nie kwitną

Topniejący śnieg powoli odkrywa wrzośce, które mają nabrzmiałe pąki i lada moment (jak tylko pierzynka zniknie) zaczną rozkwitać.

wrzośce wyglądające spod śniegu

Tu było oczko wodne, które zostało zlikwidowane, a w jego miejscu powstała przełęcz.
Teraz jednak zrobiło się tymczasowe oczko - dopóki woda nie wsiąknie w ziemię.

w dole pod mostkiem zrobiło się jeziorko

Właściwym celem naszej wizyty na działce było wyczyszczenie zawartości budek lęgowych.

Każda z naszych budek wyglądała podobnie; pół albo ponad pół wysokości zajmowała wyściółka wykonana przez ptaszki - sikorki bądź mazurki.

otwarta budka lęgowa

Podczas czyszczenia budek, cały czas dochodziły nas odgłosy ptaszków, które kręciły się gdzieś w okolicy .
Pewnie już nie mogą doczekać się przygotowanych do zamieszkania domków.

Po wyjęciu zawartości, postanowiłam sprawdzić, co też ptaszki używają do umoszczenia gniazdka.
Czego tu nie było???

zawartość gniazdka

To, co powyżej wskazuje strzałka, widać w zbliżeniu na dolnej fotce.

zawartość gniazdka w zbliżeniu

Okazało się, że ptaszki gniazdujące u nas chyba zajmują się robótkami, bo oprócz źdźbeł traw, słomy, mchu, korzonków, uschniętych pędów roślin oraz piórek, były tam sznurki stilonowe, sizalowe i... włóczka.

Dlaczego mnie to nie dziwi???

środa, 24 lutego 2010

O serialu "Majka" mowa.

Lubiłam oglądać serial "Brzydula", a gdy po ostatnim odcinku wyemitowano zwiastun serialu "Majka", obejrzałam go i oglądam nowy serial do dziś.

W jednym z pierwszych odcinków uwagę moją zwróciły tęczowe kolczyki wykonane szydełkiem -  i później kolejne - na przykład TUTAJ.
Zielona serweta robiona na drutach przerzucone przez oparcie fotela w domu Majki.
Pojawiły się też dzianinki - na przykład torba - TUTAJ , sweterek TUTAJ i szal w tle, sukienka - TUTAJ ... i tak do dzisiejszego odcinka.
Mogłabym wyszukać więcej zdjęć, ale po co, przyjemniej obejrzeć odcinki serialu.
Przypuszczam, że taka uczta robótkowa będzie do ostatniego odcinka.

Cały czas zastanawiam się, kto wykonał te kolczyki, sweterki, sukienki, torby, itp. rękodzieła - może w serialu mają swój udział któreś z blogowiczek, ale milczą na ten temat?

wtorek, 23 lutego 2010

Wczoraj, w ramach takiej pozytywnej zemsty robótkowej (za porażkę z drutami) wyszyłam kilka drobiazgów.

Jeszcze nie wiem, jak i gdzie je zastosuję, ale wykorzystałam część resztek kanwy i trochę muliny bez numerów - ze starych zasobów.

żołądź

kłudeczka

różyczki

Wyszywanie tych miniaturek pozwoliło mi wyciszyć swoją wściekłość i zastanowić się, co zrobić.
Zdziwiłam się, że tyle ich wyszyłam, ale proste wzorki i zemsta sprawiły, że igła dostała przyspieszenia.

Właściwie powinnam zatytułować tę notkę: "Zemsta ZA nietoperza".
Dlaczego zemsta?
O tym, co wydarzyło się wczoraj, napisałam TUTAJ.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Wczoraj pięknie zaświeciło słoneczko, więc wybraliśmy się do ogródka, by zobaczyć, ile tam śniegu ubyło i czy widać już zbliżającą się wiosnę.

Wiosny jeszcze nie widać, ale śniegu ubyło chyba o połowę, podczas gdy w pobliżu bloku zniknęło go tyle, że widać trawniki.

Dla porównania - to samo ujęcie

- tak było jeszcze w minioną środę (też świeciło słoneczko),

zasypane śniegiem 

a tak wczoraj.

śniegu ubyło

Od minionej środy ptaszki zjadły połowę porcji nowego dania, o którym wspominałam TUTAJ.

Doniczka z jedzonkiem tuż po zawieszeniu.

doniczka pełna karmy

Ta sama doniczka wczoraj.

tyle karmy ubyło po tygodniu

Takich doniczek zawiesiliśmy 5.
Myślę, że gdyby doniczek z jadłem było mniej, to pewnie wszystko byłoby zjedzone.

I jeszcze jedno porównanie - miejsce leżakowania jelonka.

Wcześniej było tak:

ślady bytności jelonka

Wczoraj mogłam podejść bliżej, bo śnieg był twardy - to samo miejsce wyglądało tak:

ślady bytności jelonka

Wiosny jeszcze nie widać, ale już czuje się jej oddech.

niedziela, 21 lutego 2010

Na wieczór walentynkowy zrobiłam smakołyk, który mojemu "Walentynkowi" tak posmakował, że dziś zażyczył powtórkę.
Ciasto ma nie do opisania, niepowtarzalny smak orzechowo-wiśniowy.

Nie mam formy w kształcie serca, więc na potrzebę tamtego dnia wykroiłam serce z prostokątnego ciasta.
Na moje potrzeby zrobiłam małe ciasto - foremka wielkości 24 x 28 cm.

Smakołyk nazwałam:

Orzechowy wiśniowiec

 orzechowy smakołyk

Składniki na ciasto:
- 4 jajka;
- 12 dag cukru pudru;
- 14 dag mąki tortowej lub krupczatki;
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia.

Składniki na masę:
- 25 dag orzechów włoskich łuskanych;
- 1/2 szklanki cukru pudru;
- 250 ml śmietany kremówki (30%);
- 1 łyżeczka cukru waniliowego.

- 3/4 słoiczka dżemu wiśniowego niskosłodzonego.

Wykonanie:

Ciasto
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Żółtka utrzeć z cukrem pudrem na. Z białek ubić sztywną pianę. Do żółtek dodawać na przemian pianę z białek i mąkę i delikatnie wymieszać.
Ciasto wylać na przygotowaną blaszkę - może być wyłożona pergaminem do wypieków albo posmarowana tłuszczem i posypana bułką tartą.

Masa
Zostawić część orzechów do dekoracji, a pozostałe zmielić.
Śmietanę ubić na sztywno, dodać cukier puder, cukier waniliowy, zmielone orzechy i wszystko dokładnie wymieszać.

Ostateczne połączenie
Masę orzechową podzielić na trzy części - w tym jedną mniejszą do posmarowania wierzchu ciasta.
Upieczone ciasto, po ostygnięciu przekroić na dwie warstwy w połowie jego wysokości (ja robię to bawełnianą nitką).
Przekrojone części "otworzyć". 
Każdą warstwę posmarować masą orzechową.
Na dolną warstwę nałożyć i rozsmarować dżem wiśniowy, po czym przełożyć drugą warstwą (masą do środka).
Z wierzchu posmarować cienką warstwą masy orzechowej i udekorować pozostawionymi, całymi orzechami.
Zamiast smarować ciasto masą (do dekoracji), można zastosować polewę białą z cukru pudru albo ciemną czekoladową.

Smacznego!!!

czwartek, 18 lutego 2010

Jak chyba większość, mam już dość zimy i tęsknię za promykami słońca, ale tę notkę muszę napisać.

Gdy ogródek zawiało i zasypało śniegiem, wybraliśmy się z mężem, aby ptaszkom zapewnić jedzonko.
Przezornie wzięliśmy łopatkę, która okazała się baaardzo przydatna do przekopania się przez zasypaną ścieżkę, by dojść do altanki.

Te ślady prowadzą do sąsiedniej alejki ktoś był mniej przezorny niż my.

ślady na śniegu

W naszej alejce ścieżka była udeptana - widocznie tam częściej ludzie przychodzili do swoich ogródków. 

Tu jest ścieżka prowadząca do altanki - jak widać ktoś z niej korzystał.
Tak wyglądało chwilę przed odkopaniem przejścia.

tu jest ścieżka

Teraz można było dojść do altanki.

wykopana ścieżka

A tu trzeba było zrobić dojście do karmnika.

ścieżka do karmnika

Wszystko przykryte jest wielką pierzyną, a niektóre rośliny ubrały nawet czapki i szyjogrzeje.

wszystko pod śniegiem

Tuja przycinana na babuszkę, założyła czapkę i szyjogrzeja.

tuja w czapce i szyjogrzeju

Bukszpan założył czapkę.

bukszpan w czapce

Wczoraj byliśmy ponownie w ogródku - po dwóch tygodniach.
Okazało się, że ptaszki jeszcze wszystkiego nie zjadły.
Tym razem ptasią stołówkę wzbogaciliśmy o nowe danie.

Do sporządzenia tego dania wykorzystałam smalec po smażeniu faworków, o których pisałam TUTAJ.
Dużą ilość mieszanki różnych ziaren wymieszałam ze smalcem, tak by tłuszcz nie przeważał, a jedynie sklejał ziarna.
Jest to dobry sposób na wykorzystanie smalcu po smażeniu pączków i im podobnych smakołyków.

Tak przygotowanym daniem napełnione zostały małe doniczki, które ostatecznie zawisły w różnych miejscach działki.

Ta doniczka zawisła w okolicy karmnika.

doniczka z nowym daniem

Ta doniczka wisi na drzewie w innym zakątku działki.

doniczka wypełniona jedzonkiem

Mam nadzieję, że ptaszkom będzie smakować nowe danie.

A teraz o gościu, którego nie udało nam się spotkać, ale po śladach wywnioskowaliśmy, kto odwiedził nasz ogródek.
Gdy zwróciłam uwagę męża na te ślady, On przypomniał sobie, że kilka dni temu znajomy opowiadał, że widział małego jelonka wchodzącego na działki przez uszkodzone ogrodzenie.

Zatem wiadomo już, że to ślady jelonka.

gościa ślad

Tutaj czegoś szukał albo po prostu odgarnął śnieg, by poleżeć sobie w otoczeniu iglaków.
Nad napisem widać pozostawione przez niego jeszcze inne ślady, ale tych śladów nie będę pokazywać z bliska :)

gość czegoś szukał

Mimo wysokiego śniegu, życie na działkach toczy się.

Oby do wiosny!!! 

środa, 17 lutego 2010

Zgodnie z zasadami zabawy (o czym TUTAJ) - wieczorem 15.02.2010., wysłałam do uczestniczek zabawy tabelę symboli (do wypełnienia) i schemat obrazka z prośbą o potwierdzenie, że przesyłka dotarła.

Większość potwierdzeń otrzymałam na pocztę wczoraj, ale czekam jeszcze na kilka - mam nadzieję, że to tylko kwestia dnia.

Jak pisałam, uczestniczkom nie wolno publikować zdjęć z etapów wyszywania, a gotowy obrazek będą mogły pokazać po podsumowaniu zabawy.
Proponuję jednak, aby robić fotki z etapów wyszywania, a potem przedstawić notkę w postaci historyjki.

Natomiast ja będę wyszywać obrazek w tym samym czasie, co uczestniczki i będę umieszczać fotki w odcieniach szarości, by nie sugerować kolorów.

Zatem:

ZABAWA rozpoczęła się,

a ja postawiłam pierwsze krzyżyki.


Życzę przyjemnego wyszywania bawiąc się kolorami :)

poniedziałek, 15 lutego 2010

Obrazki już są w komplecie, ale zacznę od początku.

TUTAJ pisałam, że skończyłam wyszywać wesoły obrazek porcelanki do herbatki.
TUTAJ pisałam o skończeniu haftowania filiżanek.

Tak wyglądał kilka dni temu ukończony obrazek z filiżankami do kawki .

skończone wyszywanie filiżanek

Po wypraniu, wyprasowaniu i podklejeniu flizeliną, obszyłam obie wyszywanki ozdobną taśmą.
Wszyłam trzy pary troczków do zawiązania osłonek na pojemnikach.

Tak wyglądały osłonki tuż po wykończeniu.
Troczki są trochę dłuższe, bo nie wiem jaki obwód mają pojemniki docelowe.

obszyty wesoły obrazek

obszyty obrazek z filiżankami


A tak prezentują się na tymczasowych pojemnikach.

osłonki na pojemnikach

I jeszcze tak:

wyszywane osłonki na pojemnikach

Pomysł na takie wykorzystanie obu obrazków chodził mi się po głowie od dawna,
ale jakoś ciągle odchodził na plan dalszy, bo było akurat coś innego do zrobienia.

czwartek, 11 lutego 2010

Dziś dzień rozpusty w sprawie słodkości i tłustości, czyli TŁUSTY CZWARTEK.
Kiedyś (TUTAJ) podawałam przepisy na pączki i faworki (chrust) z wiekowej książki, a dziś podaję przepis, który stosuję od lat i który ciut, ciut zmieniłam - teraz jest lepszy od poprzedniej wersji.

Zanim mąż wrócił z pracy usmażyłam taki kopczyk chrustu.
Mąż przyniósł z zaprzyjaźnionej cukierni kilka smakowitych pączków.
Zatem tłustości czwartkowej stała się zadość :)

faworki

Niestety nie mogłam zrobić zdjęć z poszczególnych etapów wykonania chrustu, ponieważ aparatowe akumulatorki ładowały się.
Przy okazji ponownego robienia faworków postaram się uzupełnić notkę o odpowiednie fotki.

Składniki na ciasto:
1,5 szklanki mąki;
1 jajko;
1 żółtko;
1 łyżeczka cukru pudru;
1 łyżka tłuszczu;
1 łyżeczka sody oczyszczonej;
1 łyżeczka octu;
1 łyżka spirytusu;
0,5 szklanki gęstej śmietany;
szczypta soli.

Do smażenia:
40 dag smalcu.

Do posypania:
0,5 szklanki cukru pudru zmieszanego z łyżeczką cukru waniliowego.

Wykonanie:
Ze wszystkich składników zagnieść jednolite ciasto i wstawić je na pół godziny do lodówki.
Po wyjęciu z lodówki, ciasto rozwałkować cienko, jak na makaron - nie posypywać zbytnio mąką.
W tym czasie rozgrzewać w garnku smalec.
Rozwałkowane ciasto pokroić na paski o szerokości około 5 cm, a następnie każdy pasek pociąć skośnie, by powstały romby lub równoległoboki.
W każdym kawałku zrobić na środku małe nacięcie, przełożyć jeden z rogów figury, delikatnie przeciągnąć i uformować chruścik.
Gotowe wywijaski wrzucać do gorącego tłuszczu i smażyć z obu stron na złoty kolor.
Wyjmować na papierowy ręcznik, by osączyć z tłuszczu.
Po przełożeniu na półmisek, poszczególne warstwy obficie posypywać cukrem pudrem zmieszanym z cukrem waniliowym.

Smacznego!!!

wtorek, 09 lutego 2010

Z włochatego drutu zrobiłam wcześniej kilka serduszek z kwiatkiem, o których pisałam TUTAJ.
Wczoraj pobawiłam się tym drutem ponownie i powstały jeszcze takie serduszka, które znalazły miejsce w ściennym wazoniku.

mechate serduszka w wazonie 

Podczas wykonywania wszystkich włochatych serduszek, jedna myśl nie dawała mi spokoju - zrobić przestrzenne serducho - duże.
W końcu myśl zwyciężyła i zaczęłam kombinować.
Wyszło coś takiego, co zawisło u sufitu - w miejscu, gdzie kiedyś był kwiat.

przestrzenne serce

Kwiat pojawi się tu znów za jakiś czas - gdy urośnie większy, bo w tej chwili szczepki zaczynają wypuszczać młode listki.
Znak, że wiosna będzie :)

To serducho jest "żywe", bo porusza się pod wpływem ciepła unoszącego się od grzejnika, w pobliżu którego wisi.

Na zakończenie tematyki serduszkowej - szydełkowa łapka kuchenna w wiadomym kształcie.

Łapka kuchenna w kształcie serca

Wykonanie, jak widać - jest proste.

Stare powiedzenie: "przez gotowanie - do serca" uzupełniam o dodatek i od teraz może ono brzmieć: "przez gotowanie z sercem - do serca" :)

*****

Jeszcze kilka dni zostało na zgłoszenie udziału w konkursie
- szczegóły
TUTAJ

Zapraszam :)

 
1 , 2