To wypełnia część mojego życia, czyli robótki różne, kuchnia i ogródek.
Archiwum
Zakładki:
A. Moje blogi
A. Zbiory moich prac ze splocik blox
A0. PROSZĘ NIE LINKOWAĆ W KOMENTARZACH STRON FIRMOWYCH
A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu wykonałam sama. Co wykonałam w oparciu o dostępne źródła, wyraźnie wyjaśniam. Nie zezwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości blogu.
A1a. Gdy skorzystasz z moich opisów, schematów i instrukcji wykonania czegoś, to bądź na tyle uczciwa/wy, by podać mój blog, jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.
A1b. Zachomikować - to znaczy zapisać coś wyłącznie na własny użytek, a nie w celu rozpowszechniania czyli umożliwianie pobierania zachomikowanych plików - na to ja nie wyrażam zgody.
B. SPIS TREŚCI
C. Księga Gości
D. Wyróżnienia
E. DLA niewidomych
F. MOŻNA pomóc
G. BLOGI ROBÓTKOWE
G1. Blogi - blox
G2. Blogi - blogspot
G3. Blogi - inne
G4. Blogi - zagraniczne
H. Grupowe blogi robótkowe
I. Strony robótkowe
J. Odwiedzam także...
K. Strony kuchnią pachnące
L. Strony o ogrodach
M. Forum
N. Moja skrzynka


MOJE GALERIE

Haft, szydełko...


Dzianina, frywolitka...


WYBRANE POSTY

Swobodne haftowanie
- zapraszam


Częstuję - rozdaję
Zapraszam


Zabawa - zapraszam


10 lat Bloxa - życzenia


Kurka, kokoszka wielkanocna


Kogucik na Wielkanoc


Kurka, ażurowa kokoszka


Niebieskie motylki


Szydełkowe serduszko


Serduszka małe i większe


Wiatraczkowa serwetka


Kamizelka ażurowa z kwiatem


Etui na igły


Haftowany zajączek


Choineczki warstwowe


Gwiazda origami


Kartki i origami


Kartka z przesłoną


Placek z owocami i kruszonką


Moje wersje "Filadelfii"


Kozaczek z papierowej wikliny


ZAMIAST WYRÓŻNIENIA
zostaw bezcenny komentarz




POMAGAJMY







ZABAWY BLOGOWE



















INNE




Liczniki na stonę


niedziela, 30 października 2005

Moją pasją jest dziewiarstwo – ręczne (od lat dziecięcych)  – pierwszy sweterek dla lalki zrobiłam mając 8 lat. Zajmowałam się także dziewiarstwem maszynowym, które interesowało mnie trochę mniej (w późniejszych latach mojego życia).
Będę tu pisać na temat dzianiny – w szczególności i czasem o robótkach szydełkowych z włóczki – tak pokrewnie.
Wydano wiele książek i czasopism traktujących o dzianinach, udzielających wskazówek – jak wykonywać różne wyroby dziane – sweterki, czapki, szaliki, rękawiczki, skarpetki itp. itd. Ja jednak postanowiłam podzielić się moimi zainteresowaniami związanymi z tą dziedziną. Jeśli ktoś zechce skorzystać z moich wiadomości i umiejętności – będzie mi niezmiernie miło.

czwartek, 27 października 2005

Chyba przez tydzień "chodziła" za mną pizza, taka domowej roboty. Dziś była uczta - pychotka.
Do wykonania ciasta mojej ulubionej pizzy, stosuję sodę oczyszczoną zamiast drożdży - ciasto jest pulchne i wspaniałe. Składniki nadzienia modyfikuję w zależności od tego, co mam "pod ręką" i na jakie smaki mam akurat ochotę, czasem skrapiam sosem chilli - dla ostrości.

Pizza ulubiona

Składniki na 6 porcji:

ciasto:
2 szklanki mąki
1/2 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju
1 łyżeczka sody oczyszczonej
sól
1 łyżeczka octu

nadzienie:
50 dag twardego żółtego sera
2 cebule czerwone
20 dag przecieru pomidorowego
15 dag różnych wędlin ( w tym boczek wędzony)
20 dag pieczarek
1 mała puszka kukurydzy
1 średnia papryka
oliwa z oliwek
sól i pieprz do smaku

Mleko i olej ubijamy mikserem lub widelcem, dodajemy mąkę, sól i sodę oczyszczoną, rozpuszczoną w niewielkiej ilości octu.

Dużą, okrągłą tortownicę smarujemy oliwą i wykładamy na nią ciasto (można wykorzystać płaską kwadratową blachę). Smarujemy ciasto oliwą, a następnie warstwami wykładamy kolejno poszczególne składniki nadzienia: jedną czwartą startego żółtego sera, cebulę pokrojoną w cienkie krążki, rozsmarowujemy połowę przecieru pomidorowego, układamy drobno pokrojone paseczki wędlin, następną porcję sera, paseczki papryki, rozsypujemy kukurydzę, posypujemy solą i pieprzem (do smaku), pokrojone w plasterki pieczarki, znowu przecier pomidorowy i resztę sera.

Na wierzchu, dla dekoracji, możemy położyć plastry pomidorów i posypać drobno posiekaną zieleniną. Wstawiamy do gorącego piekarnika i zapiekamy pizzę, aż ser się roztopi i zarumieni.

Smacznego!!!

poniedziałek, 24 października 2005

Wczoraj, po odwiedzeniu grobów moich bliskich, po zadumie nad grobami i przemyśleniach na temat życia, sięgnęłam do Wielkiej Księgi Mądrości. Postudiowałam aforyzmy o życiu i śmierci. Nad kilkoma z nich zatrzymałam się na dłużej - dlaczego? Dlatego, że …

1.      „Największa satysfakcja w życiu to świadomość, że się nikogo nie skrzywdziło.”
antyfanes

2.      „Sekret szczęśliwego życia polega nie na tym, że robi się to, co się chce, ale to, co ma się do zrobienia.”
james barrie

3.      „Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem.”
phil bosmans

4.      „Życie to ciągłe pożądanie – im mniej pragnień, tym mniej życia.”
feliks chwalibóg

5.      „Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.”
albert einstein

6.      „Życie nie jest aż tak krótkie, by nie było w nim czasu na uprzejmość.”
ralph waldo emerson

7.      „Życie to coś, co upływa, kiedy ty jesteś zajęty snuciem planów na przyszłość.”
john lennon

8.      „Życie jest jak lustro: jeśli pokażesz mu niezadowoloną minę, odpowie tym samym, kiedy się uśmiechniesz, pozdrowi cię serdecznie.”
laurence peter

Za tydzień odwiedziny innych grobów, w innej stronie Polski i pewnie też będę snuła podobne rozważania.

piątek, 21 października 2005

Dlaczego na tym filmie tyle cięć reklamowych?!!! 
Film wymagał skupienia, zadumy ..., a tu - ni z gruszki ni z pietruszki jakaś tam reklama i natychmiastowe przejście do filmu - jakby cd. reklamy. Denerwowało to mnie okropnie.
Jak pojawi się film na DVD - kupię i obejrzę spokojnie.

Oczywiście nie uogólniam, ale to dotyczy znacznej części, jeśli nie większości młodych ludzi.
Dlaczego dzieci (i młodzież) nie chcą czytać książek?! - szczególnie lektur. Lekturę trzeba przeczytać obowiązkowo, a dzieci (i młodzież) nie znoszą obowiązków. Dzieci (i młodzież) nie znoszą nakazów i postępują wbrew zakazom.
Może by tak zamiast "lektury obowiązkowej" zastosować "lekturę zakazaną"?! To chyba złota myśl? Nauczyciele j. polskiego powinni spróbować takiej metody - może zadziała.

Jak to bardzo trafnie ujął autor cytatu:

"Czytanie i obowiązek to dwa niezbyt zgodne pojęcia. Najpiękniejsza książka, gdy musi być przeczytana, staje się wrogiem." 

Antoni Słonimski

czwartek, 20 października 2005

Byliśmy wczoraj na działce (aż do zmierzchu) i robiliśmy porządki - jesienne. Mimo chłodu było mam gorąco, bo jak się człowiek rusza, to szybciej krąży krew i ciepło się robi na ciele i duszy.

        

Liście pograbione, suche kwiaty poucinane, niektóre roślinki zostały ścięte pierwszymi przymrozkami i trzeba było je pookrywać – zrobione, ostatnie koszenie trawy – wykonane.
Jeszcze jeden wypad na ogródek, aby pookrywać pozostałe kwiatki i koniec sezonu, … i smutno się robi na sercu. 
Jesień na dobre się rozkręciła, a tu zima zaczyna nieśmiało zapowiadać się – a to przymrozi, a to gdzieś tam śniegiem popruszy.
Nie lubię tych zimnych klimatów, ale trudno się mówi i … byle do wiosny.

wtorek, 18 października 2005

Kilka lat temu, czytając artykuł o tradycjach świątecznych, zauważyłam opisany w treści  sposób przyrządzania sałatek śledziowych. Spróbowałam, zmodyfikowałam i otrzymałam coś takiego. Są to sałatki, które zawsze wychodzą, a ponieważ nie wszyscy lubią czosnek, więc tej sałatki zwykle robię mniej, ale ta z fasolką znika w kilka minut i najczęściej goście proszą o dokładkę. Przygotowuję je zawsze na tzw. "śledzika" i na Boże Narodzenie, ale także serwuję je przy innych okazjach i bez okazji.

Sałatka śledziowa z fasolką.


Składniki:
10 filetów śledziowych (najlepsze są Matiesy lekko solone w oleju, mogą być też korzenne)

2 – 3 nieduże ogórki kwaszone
1 duża cebula
Pęczek szczypiorku (nie musi być)
1 puszka fasoli czerwonej
3 – 4 łyżki majonezu

Pieprz


Wykonanie:
Filety i ogórki pokroić w kostkę, cebulę i szczypiorek posiekać. Fasolę odsączyć i przelać przegotowaną wodą.

Wszystkie składniki wymieszać, przyprawić do smaku pieprzem.
Sałatkę najlepiej przygotować dzień wcześniej.

 

Śledzie z czosnkiem.

 

Składniki:
8 – 10 filetów śledziowych (najlepsze są Matiesy lekko solone w oleju)

5 – 6 dużych ząbków czosnku (może być mniej czosnku – jak kto lubi)
½ szklanki śmietany
½ szklanki majonezu

Wykonanie:
Filety pokroić w dwucentymetrowe paski lub dużą kostkę. Czosnek przecisnąć przez praskę. Wszystkie składniki wymieszać.

Najlepiej przygotować dzień wcześniej.

 

Smacznego!!!

sobota, 15 października 2005

Zastosowałam w moim zadaniu krzyżykowym (na ścianę do kuchni) – motylka. Jest on jednym z kilku elementów, które zaplanowałam na tę makatkę (na życzenie właścicielki kuchni). Jeszcze dwa dni temu był taki niewyraźny brakowało mu „kolorków”.


Przez ból głowy musiał chwilkę poczekać na ubarwienie i dziś tak przedstawia się w swej świetności.


Motyle są piękne (te żywe), niby takie same a jednak różnią się - szczegółami. Szkoda tylko, że żyją tak krótko - w przeciwieństwie do takiego np. krzyżykowego. Mam kilka fotek motyli – jedną umieściłam gdzieś w kwiatkach, a ten motylek (z lewej) nocował w altance na naszej działce. Ten z prawej też nocował w altance, ale we wrześniu.

                               


W obu przypadkach, po zrobieniu zdjęcia wypuściłam motylka na powietrze, myślę że ucieszyły się wolnością.

piątek, 14 października 2005


Wszystkim odwiedzającym mnie nauczycielom, życzę dużo wytrwałości i sukcesów w ich trudnej pracy.
Aby Wasz trud został dostrzeżony i nagrodzony, aby problemy i stresy,  dotyczące codziennych zmagań z coraz trudniejszym młodym pokoleniem, omijały Was szerokim kręgiem. Życzę Wam także, aby spełniły się Wasze marzenia - te zawodowe i te prywatne.
Wszystkim już "odpoczywającym", życzę samych radosnych i kolorowych dni Waszego "odpoczynku" oraz  powracających wspomnień (wyłącznie miłych) z czasów aktywności zawodowej.

Do życzeń dołączam kwiatek z mojego ogródka
.

 

czwartek, 13 października 2005

- co trudniejsze do przetrwania!?

Nie cierpię zmian ciśnienia atmosferycznego, bo wtedy odzywa się moja głowa, mięśni, kości, no i gorzej mi się prowadzi samochód  - muszę duuużo bardziej się koncentrować i wolniej jeździć. Nie lubię jeździć wolniej!!! – co nie znaczy „nieostrożnie”. Właśnie dziś mnie dopadło! Wstałam z ogromnym bólem głowy i czuję każdą kosteczkę. Chyba jestem meteopatką, bo to raczej nie migrenowe objawy. Boję się, że dojdzie jeszcze rozdrażnienie z byle powodu – dzień się dopiero zaczął.
O tej porze to już proszek i druga kawa, a za chwilę będzie trzecia (i magnez odpływa). Ciągle szukam sposobów na siebie – dziś poszperam po necie i może coś nowego znajdę. Na razie walczę z głową i idę na krótki spacer. Być może ranne powietrze i kolory jesieni sprawią, że ból szybciej minie – no nie wiem (kolejna próba).

 

 
1 , 2