To wypełnia część mojego życia, czyli robótki różne, kuchnia i ogródek.
Archiwum
Zakładki:
A. Moje blogi
A. Zbiory moich prac ze splocik blox
A0. PROSZĘ NIE LINKOWAĆ W KOMENTARZACH STRON FIRMOWYCH
A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu wykonałam sama. Co wykonałam w oparciu o dostępne źródła, wyraźnie wyjaśniam. Nie zezwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości blogu.
A1a. Gdy skorzystasz z moich opisów, schematów i instrukcji wykonania czegoś, to bądź na tyle uczciwa/wy, by podać mój blog, jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.
A1b. Zachomikować - to znaczy zapisać coś wyłącznie na własny użytek, a nie w celu rozpowszechniania czyli umożliwianie pobierania zachomikowanych plików - na to ja nie wyrażam zgody.
B. SPIS TREŚCI
C. Księga Gości
D. Wyróżnienia
E. DLA niewidomych
F. MOŻNA pomóc
G. BLOGI ROBÓTKOWE
G1. Blogi - blox
G2. Blogi - blogspot
G3. Blogi - inne
G4. Blogi - zagraniczne
H. Grupowe blogi robótkowe
I. Strony robótkowe
J. Odwiedzam także...
K. Strony kuchnią pachnące
L. Strony o ogrodach
M. Forum
N. Moja skrzynka


MOJE GALERIE

Haft, szydełko...


Dzianina, frywolitka...


MOJE ZABAWY

Hafty i przysłowia
- zapraszam


Swobodne haftowanie
- zapraszam


Moje dziesięciolecie
Zapraszam


Zabawa - zapraszam


WYBRANE POSTY

10 lat Bloxa - życzenia


Kurka, kokoszka wielkanocna


Kogucik na Wielkanoc


Kurka, ażurowa kokoszka


Niebieskie motylki


Szydełkowe serduszko


Serduszka małe i większe


Wiatraczkowa serwetka


Kamizelka ażurowa z kwiatem


Etui na igły


Haftowany zajączek


Choineczki warstwowe


Gwiazda origami


Kartki i origami


Kartka z przesłoną


Placek z owocami i kruszonką


Moje wersje "Filadelfii"


Kozaczek z papierowej wikliny


ZAMIAST WYRÓŻNIENIA
zostaw bezcenny komentarz




POMAGAJMY







ZABAWY BLOGOWE

























INNE




Liczniki na stonę


czwartek, 27 października 2011

Miesiąc temu minęłam półmetek wyszywania delfinków.
Od tego czasu zrobiłam kilka innych rzeczy i delfinki chcąc nie chcąc musiały podzielić się z nimi swoim czasem :)

Kilka dni temu obrazka był o tyle więcej ile widać na fotce, ale dziś już ciut przybyło :)

delfinki - odsłona 14

piątek, 21 października 2011

Parę dni nie wyszywałam, no może niewiele w delfinkach.
Gdy zobaczyłam, ile niektóre Salówki już wyszyły, zrobiło mi się trochę dziwnie, więc postanowiłam, że w miarę możliwości ustalę pewne zasady.
Jeden dzień około 1-1,5 godz. na delfinki (tylko przy dziennym świetle), a kolejny dzień tyleż czasu na obrazek sal-owy.

Dziś z sal-owego obrazka, domek prawie gotowy.
Prawie, bo jeszcze trzy okienka i konturowanie - myślę, że da się zrobić w następnym dniu sal-owym :))

Dziś mam tyle:

obrazek zimowy - domek prawie gotowy

Początkowo planowałam wyszyć go kolorem purpurowym - na fotce mulinka na wierzchu, jednak po namyśle, zaczęłam wyszywanie kolorem białym.

obrazek zimowy - odsłona 3

Ten purpurowy kolor jednak nie chciał odpuścić i kręcił się po mojej głowie.
Myślałam, myślałam i wymyśliłam - zastosuję 4 kolory: biały, purpurowy i dwa pośrednie :)))
Sama jestem ciekawa efektu :)))

 

środa, 19 października 2011

Na chwilę uciekłam od krzyżyków i drutów, a chwyciłam za szydełko i zrobiłam słonecznik, by przedłużyć wspomnienie ciepłego przełomu lata i jesieni.

Słonecznik, a w zasadzie jego elementy są zrobione i teraz poczekają (jak kilka innych rzeczy) na wykończenie.

elementy słonecznika

Mam tylko nadzieję, że za wykończanie oczekujących robótek będę mogła zabrać się w najbliższych dniach :)

czwartek, 13 października 2011

Kilka dni temu, gdy przygotowywałam się do rozpoczęcia zabawy Sal 2011 i wydrukowałam schemat Lili Soleil, usłyszałam tajemnicze pytanie.

Mąż przyglądał się bacznie temu, co robię, a gdy zobaczył wydrukowane cztery części schematu (każda część powiększona do rozmiaru kartki A4), plus piątą kartkę środkowego elementu schematu (domku), zadał mi pytanie, jakiego nigdy nie zadawał, a zawsze widział, jakie obrazki wyszywam.
Później stwierdził, że ma coś do zrobienia w piwnicy (tam ma swój warsztacik) i zniknął na dłuższą chwilę.
Po tym czasie przyszedł i z uśmiechem wręczył mi duży, prostokątny tamborek.

Przypomniało Mu się, że po zrobieniu mniejszych, kwadratowych tamborków (pisałam TUTAJ) został jeszcze spory kawałek rurki i tak sobie wykombinował, że nie będę musiała przekładać małego tamborka i nie będę też zagniatać materiału. 

Mąż często wspiera mnie w moim hobby, a nawet podsuwa pomysły - Kochany jest :)

Tamborek jest trochę duży i powinien stać na statywie, ale spróbuję na nim popracować bez statywu, bo takowego nie mam.
Zaciski pożyczyłam (na chwilę) od delfinków - Mąż obiecał dorobić (w krótkim czasie) zaciski odpowiednio dłuższe.

Zrobiłam próbę.
Niewiele wyszyłam z braku czasu, ale widzę, że tamborek będzie bardzo przydatny do wyszycia tego obrazka :)))

obrazek zimowy - odsłona 2

Teraz mam możliwość kombinacji różnej wielkości tamborków, w zależności od potrzeby :))

poniedziałek, 10 października 2011

Gdy Aploch ogłosiła pomysł na Świąteczny Sal , zapisałam się mając na myśli wyszywanie kalendarza adwentowego.
Pojawiło się 10 propozycji, z których w ramach głosowania, uczestniczki wybrały dwa schematy.
Z tych dwóch, każda uczestniczka wybiera jeden, który wyszyje w ramach zabawy Sal 2011.

Ja wybrałam schemat Lili Soleil i chwilowo przestałam myśleć o kalendarzu, bo czeka mnie wykonanie kilkunastu kartek świątecznych - jeszcze nie wiem, jaką techniką.

Cały weekend myślałam o kolorach.
Dziś pojechałam do ulubionej pasmanterii i kupiłam kanwę DMC (1 m) w kolorze lnu i białą mulinę - Ariadnę.
Straciłam majątek, ale będę miała resztę kanwy na inne obrazki :)

Naliczyłam się kanwowych oczek w jedną i w drugą stronę, aż w końcu zrezygnowałam z rozpoczynania pracy od krzyżykowej ramki.

obrazek zimowy - odsłona 1

Właśnie postawiłam pierwsze krzyżyki - zaczęłam wyszywanie od środka :)

Uff...
Trochę to trwało, zanim wybudowali, wykończyli (mnie prawie też), zanim się przeprowadziłam, poustawiałam i poukładałam, zanim wszystkie papierowe sprawy uregulowałam...
Mimo, że jakiś czas jestem w nowym miejscu, to dopiero teraz mogę głęboko odetchnąć - jestem u siebie  juupiii :)))
Dziś zaczęli grzać :)))

Przez ostatni rok zaniedbałam wiele spraw, a między innymi kontakty między blogowe, korespondencję, ogródek i robótki  - jest mi przykro z tego powodu.
Choć starałam się robić drobne postępy w każdym zagadnieniu, to jednak czuję niedosyt tego wszystkiego, do czego przywykłam przez poprzednie lata.
Ten rok sprawił, że na wiele rzeczy spojrzałam z innej strony i być może zmienię nieco sposób prowadzenia moich blogów, ale nie zarzekam się, że na pewno.

Od niedawna działa też mój nowy adres (kilka osób go zna), na który przyszła parę dni temu bardzo sympatyczna przesyłka.

Z puchatej koperty wyjęłam piękności, które wykonała Gaga1957.

Szydełkowa - czarna broszka z białą perłą.
Ależ namęczyłam się, by rozjaśnić fotkę na tyle, na ile to było możliwe - wiadomo, jak trudno fotografować czerń.
W rzeczywistości broszka jest koloru głębokiej czerni (z jedwabistym połyskiem) z perłowym koralem w środku.
 
szydełkowa broszka

Inne drobiazgi są w ciepłych kolorach - żółty (saszetka i zakładka falista) i brąz (zakładka prostokątna).

szydełkowe zakładki i woreczek

Gaga - prześlicznie dziękuję (buziaki) - sprawiłaś mi ogromną przyjemność.

piątek, 07 października 2011

Jak wcześniej (TUTAJ) pisałam, wszystkie myszki były wyszyte, ale dwóm brakowało trochę "życia" :)

Teraz te dwie dołączyły do koleżanek i wszystkie myszki - baletnice pięknie tańczą.

Solo

myszka - baletnica nr 4

myszka - baletnica nr 6

W duecie

myszki - baletnice - duet 1

myszki - baletnice - duet 2

W komplecie

myszki - baletnice w komplecie

Przy wyszywaniu konturów ostatnich myszek zauważyłam, że pominęłam przy poprzednich baletnicach kreski ruchu.
Szybciutko uzupełniłam ich brak i teraz wszystko gra, a myszki tańczą :)))

Pozostało tylko zagospodarowanie wyszywanek, ale widać, będą trzy rzeczy na 3, 2 i 2 myszki.
Chwilowo myszki poczekają na odpowiedni moment i odpowiednie dodatki do wykończenia :)

sobota, 01 października 2011

Miał być wpis robótkowy, ale nie mogłam się oprzeć...

Piękny, ciepły i słoneczny dzień złotej polskiej jesieni.
Babie lato fruwa wszędzie, gdzie go nie proszą.
Połyskują w słońcu nitki babiego lata, oplatające przekwitnięte mimozy.

Będąc na spacerze z pieskiem, podziwiałam te widoki, a także żółciutkie, polne słoneczniczki i nie mogłam się oprzeć, by nie zerwać kilku gałązek do wazonu.
Słonecznie zrobiło się również w domu i chciałoby się powiedzieć: chwilo trwaj...

Bukiecik mały, to i wazonik mały.
Bukiecik prezentuje się na purpurowej części ściany :)

bukiecik polnych słoneczników

Po południu byliśmy w ogródku, ale nie żeby posiedzieć, bo na to nie było czasu, a jest jeszcze sporo do uporządkowania przed sezonem zimowym.
Mam nadzieję, że zdążymy przygotować działkę do odpoczynku.