To wypełnia część mojego życia, czyli robótki różne, kuchnia i ogródek.
Archiwum
Zakładki:
A. Moje blogi
A. Zbiory moich prac ze splocik blox
A0. PROSZĘ NIE LINKOWAĆ W KOMENTARZACH STRON FIRMOWYCH
A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu wykonałam sama. Co wykonałam w oparciu o dostępne źródła, wyraźnie wyjaśniam. Nie zezwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości blogu.
A1a. Gdy skorzystasz z moich opisów, schematów i instrukcji wykonania czegoś, to bądź na tyle uczciwa/wy, by podać mój blog, jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.
A1b. Zachomikować - to znaczy zapisać coś wyłącznie na własny użytek, a nie w celu rozpowszechniania czyli umożliwianie pobierania zachomikowanych plików - na to ja nie wyrażam zgody.
B. SPIS TREŚCI
C. Księga Gości
D. Wyróżnienia
E. DLA niewidomych
F. MOŻNA pomóc
G. BLOGI ROBÓTKOWE
G1. Blogi - blox
G2. Blogi - blogspot
G3. Blogi - inne
G4. Blogi - zagraniczne
H. Grupowe blogi robótkowe
I. Strony robótkowe
J. Odwiedzam także...
K. Strony kuchnią pachnące
L. Strony o ogrodach
M. Forum
N. Moja skrzynka


MOJE GALERIE

Haft, szydełko...


Dzianina, frywolitka...


WYBRANE POSTY

Swobodne haftowanie
- zapraszam


Częstuję - rozdaję
Zapraszam


Zabawa - zapraszam


10 lat Bloxa - życzenia


Kurka, kokoszka wielkanocna


Kogucik na Wielkanoc


Kurka, ażurowa kokoszka


Niebieskie motylki


Szydełkowe serduszko


Serduszka małe i większe


Wiatraczkowa serwetka


Kamizelka ażurowa z kwiatem


Etui na igły


Haftowany zajączek


Choineczki warstwowe


Gwiazda origami


Kartki i origami


Kartka z przesłoną


Placek z owocami i kruszonką


Moje wersje "Filadelfii"


Kozaczek z papierowej wikliny


ZAMIAST WYRÓŻNIENIA
zostaw bezcenny komentarz




POMAGAJMY







ZABAWY BLOGOWE



















INNE




Liczniki na stonę


poniedziałek, 24 października 2005

Wczoraj, po odwiedzeniu grobów moich bliskich, po zadumie nad grobami i przemyśleniach na temat życia, sięgnęłam do Wielkiej Księgi Mądrości. Postudiowałam aforyzmy o życiu i śmierci. Nad kilkoma z nich zatrzymałam się na dłużej - dlaczego? Dlatego, że …

1.      „Największa satysfakcja w życiu to świadomość, że się nikogo nie skrzywdziło.”
antyfanes

2.      „Sekret szczęśliwego życia polega nie na tym, że robi się to, co się chce, ale to, co ma się do zrobienia.”
james barrie

3.      „Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem.”
phil bosmans

4.      „Życie to ciągłe pożądanie – im mniej pragnień, tym mniej życia.”
feliks chwalibóg

5.      „Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.”
albert einstein

6.      „Życie nie jest aż tak krótkie, by nie było w nim czasu na uprzejmość.”
ralph waldo emerson

7.      „Życie to coś, co upływa, kiedy ty jesteś zajęty snuciem planów na przyszłość.”
john lennon

8.      „Życie jest jak lustro: jeśli pokażesz mu niezadowoloną minę, odpowie tym samym, kiedy się uśmiechniesz, pozdrowi cię serdecznie.”
laurence peter

Za tydzień odwiedziny innych grobów, w innej stronie Polski i pewnie też będę snuła podobne rozważania.

piątek, 21 października 2005

Dlaczego na tym filmie tyle cięć reklamowych?!!! 
Film wymagał skupienia, zadumy ..., a tu - ni z gruszki ni z pietruszki jakaś tam reklama i natychmiastowe przejście do filmu - jakby cd. reklamy. Denerwowało to mnie okropnie.
Jak pojawi się film na DVD - kupię i obejrzę spokojnie.

Oczywiście nie uogólniam, ale to dotyczy znacznej części, jeśli nie większości młodych ludzi.
Dlaczego dzieci (i młodzież) nie chcą czytać książek?! - szczególnie lektur. Lekturę trzeba przeczytać obowiązkowo, a dzieci (i młodzież) nie znoszą obowiązków. Dzieci (i młodzież) nie znoszą nakazów i postępują wbrew zakazom.
Może by tak zamiast "lektury obowiązkowej" zastosować "lekturę zakazaną"?! To chyba złota myśl? Nauczyciele j. polskiego powinni spróbować takiej metody - może zadziała.

Jak to bardzo trafnie ujął autor cytatu:

"Czytanie i obowiązek to dwa niezbyt zgodne pojęcia. Najpiękniejsza książka, gdy musi być przeczytana, staje się wrogiem." 

Antoni Słonimski

czwartek, 20 października 2005

Byliśmy wczoraj na działce (aż do zmierzchu) i robiliśmy porządki - jesienne. Mimo chłodu było mam gorąco, bo jak się człowiek rusza, to szybciej krąży krew i ciepło się robi na ciele i duszy.

        

Liście pograbione, suche kwiaty poucinane, niektóre roślinki zostały ścięte pierwszymi przymrozkami i trzeba było je pookrywać – zrobione, ostatnie koszenie trawy – wykonane.
Jeszcze jeden wypad na ogródek, aby pookrywać pozostałe kwiatki i koniec sezonu, … i smutno się robi na sercu. 
Jesień na dobre się rozkręciła, a tu zima zaczyna nieśmiało zapowiadać się – a to przymrozi, a to gdzieś tam śniegiem popruszy.
Nie lubię tych zimnych klimatów, ale trudno się mówi i … byle do wiosny.

wtorek, 18 października 2005

Kilka lat temu, czytając artykuł o tradycjach świątecznych, zauważyłam opisany w treści  sposób przyrządzania sałatek śledziowych. Spróbowałam, zmodyfikowałam i otrzymałam coś takiego. Są to sałatki, które zawsze wychodzą, a ponieważ nie wszyscy lubią czosnek, więc tej sałatki zwykle robię mniej, ale ta z fasolką znika w kilka minut i najczęściej goście proszą o dokładkę. Przygotowuję je zawsze na tzw. "śledzika" i na Boże Narodzenie, ale także serwuję je przy innych okazjach i bez okazji.

Sałatka śledziowa z fasolką.


Składniki:
10 filetów śledziowych (najlepsze są Matiesy lekko solone w oleju, mogą być też korzenne)

2 – 3 nieduże ogórki kwaszone
1 duża cebula
Pęczek szczypiorku (nie musi być)
1 puszka fasoli czerwonej
3 – 4 łyżki majonezu

Pieprz


Wykonanie:
Filety i ogórki pokroić w kostkę, cebulę i szczypiorek posiekać. Fasolę odsączyć i przelać przegotowaną wodą.

Wszystkie składniki wymieszać, przyprawić do smaku pieprzem.
Sałatkę najlepiej przygotować dzień wcześniej.

 

Śledzie z czosnkiem.

 

Składniki:
8 – 10 filetów śledziowych (najlepsze są Matiesy lekko solone w oleju)

5 – 6 dużych ząbków czosnku (może być mniej czosnku – jak kto lubi)
½ szklanki śmietany
½ szklanki majonezu

Wykonanie:
Filety pokroić w dwucentymetrowe paski lub dużą kostkę. Czosnek przecisnąć przez praskę. Wszystkie składniki wymieszać.

Najlepiej przygotować dzień wcześniej.

 

Smacznego!!!

sobota, 15 października 2005

Zastosowałam w moim zadaniu krzyżykowym (na ścianę do kuchni) – motylka. Jest on jednym z kilku elementów, które zaplanowałam na tę makatkę (na życzenie właścicielki kuchni). Jeszcze dwa dni temu był taki niewyraźny brakowało mu „kolorków”.


Przez ból głowy musiał chwilkę poczekać na ubarwienie i dziś tak przedstawia się w swej świetności.


Motyle są piękne (te żywe), niby takie same a jednak różnią się - szczegółami. Szkoda tylko, że żyją tak krótko - w przeciwieństwie do takiego np. krzyżykowego. Mam kilka fotek motyli – jedną umieściłam gdzieś w kwiatkach, a ten motylek (z lewej) nocował w altance na naszej działce. Ten z prawej też nocował w altance, ale we wrześniu.

                               


W obu przypadkach, po zrobieniu zdjęcia wypuściłam motylka na powietrze, myślę że ucieszyły się wolnością.

piątek, 14 października 2005


Wszystkim odwiedzającym mnie nauczycielom, życzę dużo wytrwałości i sukcesów w ich trudnej pracy.
Aby Wasz trud został dostrzeżony i nagrodzony, aby problemy i stresy,  dotyczące codziennych zmagań z coraz trudniejszym młodym pokoleniem, omijały Was szerokim kręgiem. Życzę Wam także, aby spełniły się Wasze marzenia - te zawodowe i te prywatne.
Wszystkim już "odpoczywającym", życzę samych radosnych i kolorowych dni Waszego "odpoczynku" oraz  powracających wspomnień (wyłącznie miłych) z czasów aktywności zawodowej.

Do życzeń dołączam kwiatek z mojego ogródka
.

 

czwartek, 13 października 2005

- co trudniejsze do przetrwania!?

Nie cierpię zmian ciśnienia atmosferycznego, bo wtedy odzywa się moja głowa, mięśni, kości, no i gorzej mi się prowadzi samochód  - muszę duuużo bardziej się koncentrować i wolniej jeździć. Nie lubię jeździć wolniej!!! – co nie znaczy „nieostrożnie”. Właśnie dziś mnie dopadło! Wstałam z ogromnym bólem głowy i czuję każdą kosteczkę. Chyba jestem meteopatką, bo to raczej nie migrenowe objawy. Boję się, że dojdzie jeszcze rozdrażnienie z byle powodu – dzień się dopiero zaczął.
O tej porze to już proszek i druga kawa, a za chwilę będzie trzecia (i magnez odpływa). Ciągle szukam sposobów na siebie – dziś poszperam po necie i może coś nowego znajdę. Na razie walczę z głową i idę na krótki spacer. Być może ranne powietrze i kolory jesieni sprawią, że ból szybciej minie – no nie wiem (kolejna próba).

 

wtorek, 11 października 2005

Bardzo rzadko lub wcale nie zastanawiamy się nad źródłem pochodzenia rzeczy dla nas "oczywistych". Lubimy kawę bądź herbatę, więc je pijemy (o każdej porze dnia, a czasem nocy), delektujemy się nimi. Bywa, że słodzimy cukrem, słodzikiem, dodajemy śmietankę lub mleczko...
Skoro wpadł mi w ręce "Lamus ciekawostek" (w dniu walki z bólem głowy), postanowiłam przypomnieć sobie co w tej niewielkiej książeczce można wyczytać.
Napotkałam takie oto ciekawostki dotyczące kawy, herbaty i cukru:

"Tradycje kawowe w Polsce nie są stare. Sprowadzo­no do nas kawę w XVII wieku. Nazywano ją wtedy KOFFE lub KAFFA i zrazu odnoszono się do tego na­poju nieufnie. W kalendarzu lekarza Tomasza Ornińskiego z owych czasów, kawę nazywano "bobem arab­skim". Nawiasem mówiąc, tenże Tomasz Orniński wspo­mina o liściach zwanych THEAE (tj. o herbacie) jako "artykule medycynalnym". Już wkrótce po przywiezieniu do nas kawy, jeszcze za panowania Sasów, otwarto w Warszawie pierwszy KAFEHAUS — kawiarnię na Placu Żelaznej Bramy nieopodal Pałacu Saskiego. Zrazu bywał tam tylko dwór królewski."

"Torebki do zaparzania herbaty w szklankach zasto­sowano już na początku naszego stulecia w Nowym Jorku. Pewien kupiec rozsyłał w małych torebeczkach próbki herbaty, które użyto właśnie w ten sposób."  Stulecie, o którym mowa - to  XX wiek.

"Cukier nie był znany w Polsce (podobnie zresztą, jak w większości krajów Europy) do końca XV w. Póź­niej przez długie lata zaliczano go do kosztownych leków. Świadectwem, jak rzadko cukier gościł na sto­łach Polaków, może być fakt, że jeszcze w roku 1784 podczas przejazdu króla Stanisława Augusta przez Kobryń, tamtejszy kahał żydowski ofiarował monarsze głowę cukru."

niedziela, 09 października 2005

Wczoraj rano mój najmilejszy był jakiś nie do życia – męczył go nieznośny ból głowy (objawy jak przy migrenie). Zaaplikował więc sobie prochy i wrócił do łóżka. Próba zaśnięcia powiodła się, ale reszta domowników od tej chwili poruszała się bezszelestnie. Piesia jedynie chodziła sprawdzać, czy jej ukochany pan żyw jeszcze.
Spał tak przez kilka godzin, a ja mogłam trochę powyszywać. Później nieco poczytałam, bo tivi musiało milczeć albo „mówić” szeptem. Sięgając po książkę ręka omyłkowo chwyciła inną, leżącą obok. Książka obsunęła się i … otworzyła się na stronie z notką o migrenie (znak jakiś???) 
Książka ta, to: „Lamus ciekawostek”; Mariana Kozłowskiego – wyd. KAW, 1976r.

A tak napisano w niej o migrenie (niespełna 30 lat temu):

Migrena to wbrew masowym a nieścisłym, opiniom wcale nie przesadna nazwa, nadawana zwykłemu bólowi głowy. Jest to konkretna, niezwykle przykra cho­roba, do której objawów należą również napadowe bóle głowy. Z nieznanych przyczyn choroba ta występuje częściej u kobiet, niż u mężczyzn. Mogą się zdarzyć przypadki nazywania migreną innych stanów związa­nych z bólami głowy, ale dzieje się to raczej na po­dobnej zasadzie, jak nazywanie zwykłego przeziębie­nia grypą. Co nie wyklucza wcale istnienia rzeczywi­stych przypadków grypy, podobnie jak i migreny. Tętniący ból głowy, charakterystyczny dla migreny, koncentrujący się zazwyczaj po jednej stronie, trwać może od kilku do kilkunastu godzin, a czasem dokucza dotkliwie nawet i przez parę dni. Przypisuje się te bóle samozatruciu lub odczynowi alergicznemu. Stwierdzo­no, że zmęczenie, napięcie, wzruszenie, brak snu po­budzają ataki migreny. Najnowsze hipotezy sugerują, że migrenę powoduje dziedziczne zakłócenie równowagi chemicznej w orga­nizmie, wywołujące określone zmiany biochemiczne w sytuacjach stresowych. Któraś z tych zmian może wy­woływać stwierdzane przy migrenie bolesne rozszerza­nie się tętnic, zwłaszcza tętnicy skroniowej, inna zmia­na stanowić może nawet przyczynę stanu zapalnego tętnic.”

Do dziś jednak pozostaje pytanie: jak sobie radzić z tego rodzaju bólami i gdzie szukać sposobów na jego uśmierzenie?