To wypełnia część mojego życia, czyli robótki różne, kuchnia i ogródek.
Archiwum
Zakładki:
A. Moje blogi
A. Zbiory moich prac ze splocik blox
A0. PROSZĘ NIE LINKOWAĆ W KOMENTARZACH STRON FIRMOWYCH
A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu wykonałam sama. Co wykonałam w oparciu o dostępne źródła, wyraźnie wyjaśniam. Nie zezwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości blogu.
A1a. Gdy skorzystasz z moich opisów, schematów i instrukcji wykonania czegoś, to bądź na tyle uczciwa/wy, by podać mój blog, jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.
A1b. Zachomikować - to znaczy zapisać coś wyłącznie na własny użytek, a nie w celu rozpowszechniania czyli umożliwianie pobierania zachomikowanych plików - na to ja nie wyrażam zgody.
B. SPIS TREŚCI
C. Księga Gości
D. Wyróżnienia
E. DLA niewidomych
F. MOŻNA pomóc
G. BLOGI ROBÓTKOWE
G1. Blogi - blox
G2. Blogi - blogspot
G3. Blogi - inne
G4. Blogi - zagraniczne
H. Grupowe blogi robótkowe
I. Strony robótkowe
J. Odwiedzam także...
K. Strony kuchnią pachnące
L. Strony o ogrodach
M. Forum
N. Moja skrzynka


MOJE GALERIE

Haft, szydełko...


Dzianina, frywolitka...


WYBRANE POSTY

Swobodne haftowanie
- zapraszam


Częstuję - rozdaję
Zapraszam


Zabawa - zapraszam


10 lat Bloxa - życzenia


Kurka, kokoszka wielkanocna


Kogucik na Wielkanoc


Kurka, ażurowa kokoszka


Niebieskie motylki


Szydełkowe serduszko


Serduszka małe i większe


Wiatraczkowa serwetka


Kamizelka ażurowa z kwiatem


Etui na igły


Haftowany zajączek


Choineczki warstwowe


Gwiazda origami


Kartki i origami


Kartka z przesłoną


Placek z owocami i kruszonką


Moje wersje "Filadelfii"


Kozaczek z papierowej wikliny


ZAMIAST WYRÓŻNIENIA
zostaw bezcenny komentarz




POMAGAJMY







ZABAWY BLOGOWE



















INNE




Liczniki na stonę


sobota, 24 września 2005

Papierosy paliłam od szkoły podstawowej (ostatnie lata) – w rodzinie nikt nie palił, chyba tylko dziadek w czasie wojny – potem już nie. Paliłam dużo i namiętnie.

Próbowałam rzucać trzy razy.

Pierwszy raz, gdy rozpoczęłam pierwszą pracę (przed studiami). Otoczona byłam osobami niepalącymi, imponowali mi. Ja musiałam wychodzić na papieroska, czasem się nie chciało iść samotnie, ale nałóg był silniejszy. Postanowiłam spróbować nie palić. W ruch poszły cukierki, ciasteczka i inne specjały. Trochę przytyłam, ale wytrzymałam 2 miesiące. Później pojawiło się towarzystwo w większości palące i tak powoli wróciłam do tego, czego chciałam się pozbyć.

Drugi raz rzucałam w letniej sesji egzaminacyjnej podczas studiów. Była to (tak myślałam) poważna decyzja. Sesja – gorący okres – jeśli w tym czasie odniosę sukces, to na pewno nie będę palić. Podobnie jak za pierwszym razem – wyrzuciłam papierosy, do codziennego menu weszły słodycze i znów parę kilo więcej mojej osoby. To nie był jednak problem. Tym razem zaczęłam więcej ćwiczyć, jeździć rowerem, spacerować itp., więc na tych paru kg się skończyło. Minęły wakacje (łącznie z sesją ok. 5 miesięcy), przyszło jakieś pierwsze powtórkowe kolokwium – nerwówa i znów chwyciłam za papierosa. Byłam na siebie wściekła, ale paliłam.

Trzeci raz zrobiłam to w trochę prozaicznych okolicznościach. Mianowicie zaczęło mi dokuczać gardło – jakieś pieczenie, drapanie. Okazało się, że przypętał się jakiś nieżyt. Rozpoczęłam intensywne leczenie. Papierosy jakby przestały mi smakować. Spróbowałam to wykorzystać i rzucić palenie na dobre. Jednakże tym razem papierosy leżały wszędzie na widoku, w zasięgu ręki … – nie wyrzuciłam ich. Gdy przychodzili znajomi, częstowali się i w ten „naturalny” sposób zniknęły z mojego życia. Nie palę do dziś – 31 października będę obchodzić 18 rocznicę. Jestem z siebie dumna. Owszem przytyłam trochę, ale do tych kilku kilogramów ciała miałam tym razem pozytywne nastawienie i muszę powiedzieć, że ta waga po krótkim czasie „stanęła w miejscu” i utrzymywała się przez wiele lat. Teraz mam znowu … kg więcej, ale nadal utrzymuję się w tolerancji mojej normy wagowej i nie palę.

Jestem z siebie dumna, że wytrwałam, czego z całego serca życzę wszystkim chcącym powiedzieć papierosom NIE.

Wczoraj, w pierwszym dniu jesieni było cudownie; słonecznie i ciepło. Postanowiliśmy wybrać się do ogródka i zrobić trochę porządku z liśćmi, które były wszędzie. W czasie odpoczynku przyglądaliśmy się naszym rybkom – można to robić godzinami, ale dzień jest coraz krótszy, a prac jesiennych (niestety) sporo.

Sprawdziłam winogrona, bo należą one do wczesnych, a w tym roku spóźniają się z dojrzewaniem. Okazało się, że są już dobre – takie oto:



Dziś do południa udaliśmy się znów na działkę – po winogrona i zanim osy zorientowały się, że znika ich przysmak, uzbierała się pokaźna górka owoców.



Trochę zostało do pojedzenia, a  większość zbioru znalazła się w butli – będzie winko, bardzo smaczne (bez żadnych przyspieszaczy i wzmacniaczy - w niewielkiej ilości). W przyszłym roku (jak zwykle) będą się nim delektować znajomi.

piątek, 23 września 2005

Przeglądałam ostatnio czasopisma robótkowe w poszukiwaniu wzorków do wykonania ozdoby na ścianę do kuchni siostrzenicy i natknęłam się na takie oto ozdoby choinkowe (święta już za... 3 m-ce):

                    

 

Myślę, że szydełkowe aniołki i gwiazdeczki pogodzą się z krzyżykowymi bombkami, bo mam zamiar takie ozdoby wykonać – no może nie wszystkie.


No i jeszcze inne ozdoby. Koleżanka, która przeglądała te same gazety stwierdziła, że mam ją nauczyć robić frywolitki. Dawno temu próbowałam je robić igłą, ale odstawiłam i nie bardzo miałam ochotę do nich wracać, mimo że bardzo mi się podobają. No i mam za swoje: „naucz mnie, bo Ty umiesz wszystko…” – nie potrafię wszystkiego, ale będziemy się uczyć frywolitek czółenkowych. Och, jak trudno znaleźć jest w sklepach te czółenka, ale w końcu udało się.

           
Na początek spróbujemy zrobić coś małego, jak np. to:

czwartek, 22 września 2005

Idąc do sklepu minęłam kobietę z dzieckiem. 

Usłyszałam za sobą taki dialog:

Kobieta: podnieś ten papierek, wrzucisz do kosza.

Dziecko (lat ok. 5): tu nie ma kosza.

Kobieta: tam dalej jest kosz, tam wrzucisz, bo będziesz sprzątać świat ...

Hmm… Gdyby wszyscy, mający pod opieką swoje dzieci lub wnuki tak reagowali,  to byłoby czysto na naszych ulicach, skwerkach, klatkach schodowych itp. Tylko po co zaraz straszyć (wyczuwało się w głosie) sprzątaniem świata?!

Reakcja taka powinna skierowana nie tylko do dzieci przedszkolnych, ale również tych starszych - młodzieżą się mieniących.

 

Aaach - marzenia szybują po niebie – jak nie pada …

 

środa, 21 września 2005

Często oglądam programy o gotowaniu, zaglądam również na strony internetowe i wykorzystuję niektóre przepisy. Są naprawdę wspaniałe – w większości proste i szybkie w wykonaniu.

Właśnie z propozycji surówkowych wykorzystałam jedną.

Ponieważ lubię eksperymentować, najpierw zrobiłam ją dokładnie wg przepisu na surówkę Coleslaw, a później na jej bazie stworzyłam moją wersję - coś takiego:

  • 1/4 główki białej kapusty
  • 1/2 główki małej czerwonej kapusty
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1/2 pomarańczowej papryki
  • 2 marchewki
  • 1 średnia cebula
  • 4 rzodkiewki
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 1 mała puszka kukurydzy
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki majonezu
  • sól i pieprz

Kapusty pokroić w cieniutkie paseczki; papryki pokroić w poprzeczne paseczki; marchewki zetrzeć na grubej tarce; cebulę pokroić w cienkie półkrążki; rzodkiewki pokroić w słupki; pietruszkę posiekać; kukurydzę odcedzić.
Dodać majonez zmieszany z jogurtem, solą i pieprzem. Wymieszać wszystko w dużej salaterce. Wstawić do lodówki na 15 minut, aby się lekko schłodziła.

Podawać do mięsa pieczonego, smażonego. Smakuje również jako dodatek do ugotowanych jajek.

Smacznego!!!

 

Jeśli zabraknie jakiegoś składnika – też będzie dobra. Można zastosować tylko majonez lub tylko jogurt (wg uznania). W przypadku zastosowania samego jogurtu można dodać łyżkę musztardy.

Jak widać robiłam już różne próby z tą surówką. Wszystko zależy od i proporcji zamiennych składników

poniedziałek, 19 września 2005

Gdy zajrzałam do mojego koszyka z robótkami okazało się, że są 3, a nie jak myślałam – 2 swetry i jeszcze parę serwetek do skończenia.
Zabrałam się ostro do pracy.
Dokończyłam i pozszywałam swetry.
Połączyłam elemenciki małej serwetki szydełkowej i otrzymałam taki efekt:

 

  

 Wpadła mi dodatkowa robótka. Siostrzenica remontuje chatkę i będzie potrzebny prezencik do wypieszczonej kuchni.

Mam pomysł na makatkę, kilim lub coś w tym rodzaju. Będę musiała się spieszyć, mam na to 3 tygodnie. Nie lubię pośpiechu, ale czasami tak trzeba.

niedziela, 18 września 2005

Cały czas zastanawiam się (Wy pewnie też) - co tu będzie?

Na pewno będę umieszczać notki o robótkach, kwiatkach (to już zaczęłam) i przysmakach. O tym, co ciekawego z działki literackiej wpadnie mi w ręce; może coś zacytuję.

 

Mam nadzieję, że znajdziecie tutaj coś, co Was zainteresuje i być może kiedyś odwiedzicie mnie ponownie.

 

 

Zobaczymy - czas pokaże.

 

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających, choć nie zawsze pozostawiających ślad.

piątek, 16 września 2005

No i pierwszą próbę zmian mam za sobą. Wstawiłam zdjęcie wykonane podczas jednego z wielu spacerów o zachodzie słońca.

Później zajmę się dopracowaniem tego i innych elementów mojej "działeczki". Myślę, że mi się uda.

czwartek, 15 września 2005

Kilka lat przerwy spowodowało spiętrzenie się nie dokończonych rzeczy w mojej robótkowni. A to dwa swetry do ukończenia, serwetki w połowie wyszyte bądź w elementach (szydełkowe) do połączenia, a to wyszyte obrazki czekające na oprawę i jeszcze kilka innych robótek.

Od czego zacząć?... Najlepiej od początku, ale tyle ich jest. Chyba zacznę od swetrów - zapowiadali chłody, więc przydadzą się nowe odzienia do wyboru z półki. Film przy tej robótce można obejrzeć; tak lubię. Wyszywania zostawiam na czas światła dziennego, wtedy lepiej widzę.

Zaczynam od dziś. Zrobię foty tych sweterków "w toku" i jak nauczę się dodawać pliki, to je przedstawię.

Serdecznie i ciepło witam wszystkich, którzy tu zajrzą.

Jestem tutaj.

Nigdy nie miałam talentu do pisania, ale potrafię robić kilka innych rzeczy i tym chcę się dzielić.

Co do pisania, być może przychodzi to z wiekiem i teraz okaże się, jak to właściwie ze mną jest.

Jak tu się rozkręcić?! - jestem w tym (blogowaniu) jeszcze zielona.

Dziękuję za wszystkie uwagi.

1 ... 101 , 102 , 103