A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu wykonałam sama. Co wykonałam w oparciu o dostępne źródła, wyraźnie wyjaśniam. Nie zezwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości blogu.
A1a. Gdy skorzystasz z moich opisów, schematów i instrukcji wykonania czegoś, to bądź na tyle uczciwa/wy, by podać mój blog, jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.
A1b. Zachomikować - to znaczy zapisać coś wyłącznie na własny użytek, a nie w celu rozpowszechniania czyli umożliwianie pobierania zachomikowanych plików - na to ja nie wyrażam zgody.
Do wykonania takich płaskich jajeczek - zawieszek zainspirowało mnie płaskie jajeczko z innym motywem kwiatowym, jakie zobaczyłam TUTAJ u Antoniny. Niewiele myśląc, chwyciłam za szydełko, które ogromnie ucieszyło się, że posłuży nie tylko do zakończania serwet wykonywanych na drutach w ostatnim czasie.
Zaczęłam kombinować i wykonałam, jako pierwsze, to największe jajko. Później zaczęłam kombinować, by uzyskać mniejsze, mniejsze... i w końcu uzyskałam zadowalającą wielkość jajeczka.
Teraz to już poleciało z górki i tak od czasu do czasu szydełko szło w ruch i powstało tyle jajek, ile widać na fotce.
Przy okazji wykonałam miniaturki kurczaczka i zajączka według schematu, który publikowała Fascinata - TUTAJ.
Po Świętach, w wolnym czasie zrobię napiszę więcej o jajku z kwiatkiem.
Jajeczka (część z nich ) poleciały w świat, a niektóre zostały u mnie i już zdobią wierzbowe gałązki.
Coraz częściej na różnych stronach pojawiają się tematy świątecznie.
Postanowiłam i ja rozpocząć tematykę świąteczną, co nie znaczy, że nie wtrącę od czasu do czasu tematu o jakiejś innej robótce.
Aniołki na dobry początek :) Z mojego sporego zbiorku aniołków zostało tylko kilka, więc chwyciłam szydełko i wykonałam małe aniołki. Przyjęłam zasadę, że górę dla wszystkich aniołków zastosuję taką samą, a jedynie wprowadzę zmiany w dolnej części sukienki.
Zrobiłam aniołki z białego kordonka ze metalizowaną srebrną nitką. Aniołki ładnie połyskują w blasku sztucznego światła.
Oto 6 aniołków, ale na tym nie koniec i pewnie powstaną następne; może takie, a może trochę inne...
Zastanawiam się, czy usztywniać te aniołki, które i tak są już sztywne dzięki tej metalizowanej nitce.
Niedawno rozmawiałam z koleżanką o szydełkowych igielnikach.
A, że ostatnio robiłam porządki w robótkowym pokoiku i natknęłam się na woreczek z resztkami włóczek, to przypomniałam sobie o rozmowie i... szydełko wskoczyło w dłoń :)))
I tak oto, od pomysłu do... igielnika/igielników, szybko się uplotło :) Takie małe cosie robi się bardzo prosto i wcale nie jest potrzebny schemat. Wystarczy przerabiać słupki lub półsłupki, jak w serwetkach.
Wykonywałam dwa małe elementy, które łączyłam ozdobnym brzegiem. Środek wypełniłam gąbką. Fotki pokazuję obie strony każdego igielnika.
Na okrągło...
Niebieski
Czerwono-bordowy
Na kwadratowo...
Różowo-czerwony
Czerwony
Dwa poleciały do nowych właścicielek. Mam nadzieję, że spodobają się :)))
Rzadko ostatnio piszę, ale nie znaczy, że nic nie robię. Nie nudzę się i mimo, że ciągle coś nieprzewidzianego się dzieje (tego nie lubię), to zawsze jakieś nitki, włóczki oraz druty, szydełko bądź igły są w moich rękach i coś z nich powstaje.
Chociaż kielichy już wypełnione czekają na prezentację, to dziś pokażę, na co ostatnio miałam wenę. Z tych samych schematów powstały trzy komplety łapek.
Pierwszy powstał ten komplet.
W tym komplecie kwiatek (podstawa) wykonany został według tego samego schematu, co kwiatek wyżej, natomiast sześciokąt został nieco zmieniony.
W tym komplecie ośmiokąt wykonany jest według schematu ośmiokąta z pierwszej fotki, natomiast kwiatek został nieco zmieniony w kilku ostatnich okrążeniach.
Tym sposobem z jednego schematu powstały trzy różne wyroby, a z drugiego schematu trzy kolejne łapki - też różniące się od siebie. Dwa komplety mają już nowe miejsca pobytu, a jeden zostaje do pomocy w mojej kuchni :)
Od dawna stało się tradycją, że rozbieramy choinkę po moich urodzinach, ale w tym roku zbiegło się w czasie kilka wydarzeń, które były ważniejsze niż rozbieranie choinki. Nie będę jednak o nich pisać, bo chcę jak najszybciej zapomnieć i posłać to... w niebyt.
W końcu tydzień po urodzinach choinka "poszła spać" do następnego roku, gdy znów ubrana w szydełkowe i drutowe ozdoby rozbłyśnie światełkami.
W tym roku kolorowe (wysłużone) światełka odmówiły posłuszeństwa i trzeba było kupić nowe - decyzja padła na kolor niebieski :)
W świetle dziennym prezentowała się tak i wyglądała bardzo podobnie do zeszłorocznej z małą różnicą - inne otoczenie :)
Zbliżenie na fragment choinki - szydełkowe i szyte ozdoby moje i otrzymane od blogowych koleżanek, orzechy w szydełkowych koszyczkach. Tylko czubek szklany, ale z szydełkową koronką, drewniana szopka i jedyna szklana bombka - pamiątka z rodzinnego domu.
Kilka przystrojonych miejsc.
Choineczka szydełkowa i z papierowej wikliny zgodnie przysiadły w kąciku na złotej serwetce robionej na drutach.
Doskonale czuły się w swoim towarzystwie ogromne szyszki ubrane w koraliki z gwiazdkami i choineczka z papierowej wikliny.
W pustej ramie zabłysły szydełkowe gwiazdki.
Na suchych gałązkach wierzbowych zawisły szydełkowe gwiazdeczki przysłane przez Gagę.
Śliczny upominek przysłała Gaga - wszystkie ozdoby znalazły swoje miejsce.
Aniołek wybrał miejsce w pobliżu paprotki - na wyższej fotce kolor najbliższy prawdzie.
Kartki otrzymane od blogowych koleżanek - nie wymieniam od kogo, ale każda na pewno swoją kartkę rozpozna.
Niespodzianka urodzinowa od Motylka i Jej Smyka - Krzysia. Krzyś przysłał kartkę szczególną - wewnątrz zamiast życzeń były podziękowania za upominek i narysowany labirynt trudny do przebrnięcia.
A takie fotki są w kalendarzu - Motylek wie, że podobają mi się takie widoki :)
I jeszcze piękna kartka od Kundzi, wykonana techniką, której nie znam, ale bardzo podziwiam.
Zgarnęłam wszystko w jednej notce, by zakończyć temat świąteczno - urodzinowy.
Bardzo gorąco dziękuję za kartki i niespodzianki, które są cudowne i sprawiają mnóstwo radości. Szczególne podziękowania dla Smyka :) Jesteście kochani!!!
Muszę wysłać szydełko do kąta, bo zawładnęło mną i jednym tematem robótkowym, a mianowicie łapkami kuchennymi.
Ponieważ zrobiłam dwie łapki bez kompletu, więc siłą rozpędu chciałam dorobić im pary, ale znów zaczęłam nie tak, jak powinnam. Chciałam do cytrynki wykonać łapkę w kolorze żółtym z dodatkiem zielonego zamiast białego i wyszło coś takiego: łapka - skręcony wąż.
Jednak z cytrynką mi to jakoś nie pasowało, więc szybko do węża dorobiłam łapkę z wiatrakiem w powyższych kolorach i powstał kolejny komplet.
Do sześciokątnej łapki dorobiłam łapkę z kwiatkiem i komplet wygląda tak:
Natomiast do cytrynki skompletowałam łapkę ze strzałkami i razem prezentują się tak:
Temat łapkowy chwilowo zostaje zamknięty, a szydełko? Szydełko pewnie opornie, ale pójdzie do kąta, by pomyśleć nad innymi tematami. Ja zaś spokojnie dokończę zszywanie pasiastych kompletów, z których jeden już gotowy - piszę o nim TUTAJ. Delfinki też na tym skorzystają :)))
Pisząc o huśtawce robótkowej (w poprzedniej notce) chciałam powiedzieć, że igły do haftu, szydełko i igła do dzianiny (bo druty chwilowo bezczynne leżą) wymieniały się bardzo często.
W komplecie pasiastym (TUTAJ) było sporo końcówek do zabezpieczenia i schowania, więc tu pracowała specjalna igła, którą stosuję do zszywania dzianiny. Igła ta jest długa, dość cienka, z długim uszkiem i kulką zamiast czubka.
Druga igła pracowała nad haftem kolejnej myszki baletniczki. Haft jeszcze nie jest skończony, ale pozostało niewiele.
Trzecia igła pracowała nad wyszywaniem delfinków. To praca na dłużej .
Szydełko (niesforne) wpychało się, gdy tylko odłożyłam jedną z igieł i nim się obejrzałam, już tkwiło w moich paluszkach. Tym sposobem powstały kolejne łapki.
Teraz mam cztery łapki (te powyżej i te TUTAJ), z których widzę tylko jeden komplet - np. taki:
Myślę, że niebawem dorobię kolejne, by skompletować pozostałe łapki :)
Wszystkim zakochanym, kochającym i kochanym życzę MIŁOŚCI, Miłości, miłości... Wszystkim, do których Amorek jeszcze nie dotarł, życzę, by znalazł Was dziś lub w najbliższym czasie :)
Na osłodę - koszyczek wykonany z dwóch szydełkowych serduszek, połączonych tasiemką, a w koszyczku czerwony cukiereczek.
W ostatnich latach moja choinka (ta sama od lat, bo sztuczna) ozdobiona jest w 99% robótkowymi drobiazgami - w przeważającej liczbie szydełkowymi.
Jedną z bańkowych ozdób jest czubek, który otrzymał koronkową koszulkę. Pojawia się on na wierzchołku choinki na zmianę z aniołem, który był w zeszłym roku. Drugą bańkową ozdobą jest jedyna uchowana bombka-szyszka, pochodząca z domu rodzinnego. Dwa ptaszki z prawdziwych piórek. Są tu także ozdoby otrzymane od znajomych oraz od koleżanek blogowiczek.
Tak wygląda moja choinka w tym roku.
W całości
Choinka stoi w miejscu mojego ulubionego fotela. W głębi widać ramię mojej lupy przydatnej do robótek, szczególnie haftowanych :) Zbliżenie na ozdoby
Jeszcze zbliżenie - czubek, szyszka i ptaszki
Pod choinką było niewiele prezentów, ale jeden był szczególny. Jednak o tym tajemniczym prezencie napiszę w osobnej notce.