To wypełnia część mojego życia, czyli robótki różne, kuchnia i ogródek.
Archiwum
Zakładki:
A. Moje blogi
A. Zbiory moich prac ze splocik blox
A0. PROSZĘ NIE LINKOWAĆ W KOMENTARZACH STRON FIRMOWYCH
A1. Prace i zdjęcia prezentowane w tym blogu wykonałam sama. Co wykonałam w oparciu o dostępne źródła, wyraźnie wyjaśniam. Nie zezwalam na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości blogu.
A1a. Gdy skorzystasz z moich opisów, schematów i instrukcji wykonania czegoś, to bądź na tyle uczciwa/wy, by podać mój blog, jako źródło inspiracji i pomocy do wykonania Twojej robótki.
A1b. Zachomikować - to znaczy zapisać coś wyłącznie na własny użytek, a nie w celu rozpowszechniania czyli umożliwianie pobierania zachomikowanych plików - na to ja nie wyrażam zgody.
B. SPIS TREŚCI
C. Księga Gości
D. Wyróżnienia
E. DLA niewidomych
F. MOŻNA pomóc
G. BLOGI ROBÓTKOWE
G1. Blogi - blox
G2. Blogi - blogspot
G3. Blogi - inne
G4. Blogi - zagraniczne
H. Grupowe blogi robótkowe
I. Strony robótkowe
J. Odwiedzam także...
K. Strony kuchnią pachnące
L. Strony o ogrodach
M. Forum
N. Moja skrzynka


MOJE GALERIE

Haft, szydełko...


Dzianina, frywolitka...


WYBRANE POSTY

Swobodne haftowanie
- zapraszam


Częstuję - rozdaję
Zapraszam


Zabawa - zapraszam


10 lat Bloxa - życzenia


Kurka, kokoszka wielkanocna


Kogucik na Wielkanoc


Kurka, ażurowa kokoszka


Niebieskie motylki


Szydełkowe serduszko


Serduszka małe i większe


Wiatraczkowa serwetka


Kamizelka ażurowa z kwiatem


Etui na igły


Haftowany zajączek


Choineczki warstwowe


Gwiazda origami


Kartki i origami


Kartka z przesłoną


Placek z owocami i kruszonką


Moje wersje "Filadelfii"


Kozaczek z papierowej wikliny


ZAMIAST WYRÓŻNIENIA
zostaw bezcenny komentarz




POMAGAJMY







ZABAWY BLOGOWE



















INNE




Liczniki na stonę


Wpisy z tagiem: hafty inne

czwartek, 03 listopada 2016

Planuję zabawę z haftem, której celem będzie stworzenie próbnika albo jak kto woli nazywać - samplera.

W ogólnym zarysie wygląda to tak, że będę podawać wskazówki i zadania dotyczące nie tylko haftu krzyżykowego.
Zabawa przeznaczona będzie dla osób blogujących.
Więcej szczegółów na tę chwilę nie będę zdradzać, bo będę podawać je w mailach dla zainteresowanych zabawą.

Myślę, że na rozpoczęcie zabawy połowa stycznia 2017, to odpowiedni czas.

Odpowiedzi na poniższe pytania pozwolą mi zorientować się, czy mam kontynuować przygotowanie planu i zasad zabawy, czy nie ma zainteresowania taką zabawą.

Czy masz ochotę na zabawę z haftem różnym?
Czy chcesz wyszyć próbnik według moich wskazówek i poleceń?

****

Do końca grudnia będę w każdej nowej notce odwoływać się do tego wpisu i proszę, tu zostawiajcie swoje odpowiedzi na temat zabawy.

sobota, 10 stycznia 2009

Osobiste święto, to świadomość kolejnego, minionego roku.
Celowo piszę "minionego", a nie: "przybył mi kolejny rok", bo nie lubię dodawać lat, zawsze mam... niewiele.
W takim dniu snuję refleksje; co ten rok mi ofiarował, wywołuję wspomnienia tego, co było i zastanawiam się jaki będzie ten następny.

Przeżyty rok przyniósł mi wiele radości i nowe przyjaźnie blogowe.
Sporo radości otrzymałam od Was, za co gorąco i z całego serca Wam dziękuję.
Wasze odwiedziny na moich  blogach, Wasze e-maile i listy tradycyjne, Wasze komentarze, to miód na moje serce i motor dla moich spracowanych rąk.
Dzięki Wam, mam ochotę tworzyć coś nowego, dzielić się moją pasją i pomagać rozwiązywać zagadki związane ze splotami szydełkowymi i innymi - dotyczącymi drutów.

Dziękuję Wam za wspólne przeżycie ze mną minionego roku,
za miłe słowa i sympatyczne listy.


Wszystkim Koziorożcom
(szczególnie tym urodzonym 10.01.)
składam życzenia
pomyślności i radości,
zadowolenia z każdego dnia
i każdej chwili życia
oraz spełnienia marzeń
tych większych i tych malutkich.

Na pamiątkę moich (...) kolejnych Urodzin, wykonałam (jak co roku) serwetki - tym razem zrobiłam małe odstępstwo od krzyżyków i wyszyłam haftem Richelieu. Teraz są dwie, ale na pewno powstaną następne.

haft Richelieu

serwetki z haftem Richelieu

Ciasto w piekarniku (a przepis jest TUTAJ), kawka parzy się, zatem zapraszam na przyjęcie.

poniedziałek, 15 września 2008

Właśnie minął trzeci rok mojego blogowania.

Gorąco dziękuję wszystkim odwiedzającym,
komentującym i mailującym.


Bardzo lubię i cenię kontakty (z Wami) blogowo - komentarzowe i mailowe.
Mam nadzieję, że będziecie nadal do mnie zaglądać - ZAPRASZAM.
Obiecuję, że jeszcze jakiś czas tu popiszę.
Zeszłoroczne refleksje (TUTAJ) są jak najbardziej aktualne.

Na pamiątkę trzeciego roczku blogowania wyszyłam serwetkę,
jak widać, bardzo prostym ściegiem. Z braku czasu obszyłam ją zakupioną koronką.

wyszywana serwetka

Teraz drugi etap konkursu ogłoszonego TUTAJ.

sobota, 13 stycznia 2007

Szukając brakującego odcienia muliny do wyszycia "portreciku" Koziorożca, natknęłam się na poskładany pasek cienkiego lnu.

Do tego kartonika zaglądałam (w ostatnim czasie) bardzo rzadko i pewnie dlatego nie zwróciłam uwagi na to płócienko.
Po rozwinięciu okazało się, że pasek wyszywany jest haftem płaskim wypełniającym i brakuje tylko wykończenia brzegów.
Zostawiłam paseczek "na widoku", aby w wolnej chwili dokończyć robótkę. 

Dziś do południa zmobilizowałam się i wykonałam mereżkę na obwodzie paska i wyciągnęłam nitki.
Serweteczkę wyprałam i wyprasowałam.

Teraz już może być ozdobą.

pasek

Jeszcze zbliżenie wzorku

pasek1

środa, 03 maja 2006

Takie maleństwo, tyle czasu mi zajęło wykonanie, ale skończyłam - zaczęłam w sobotę wieczorem. 
Zrezygnowałam też z krzyżykowania na korzyść sznureczka.

Powodów było kilka.
Pierwszy i najważniejszy, to trudność z utrzymaniem tamborka - ręka nie miała jeszcze dostatecznej siły (palce były zbyt słabe).  Na taką okoliczność zamówię pewnie u męża jakiś stojaczek z uchwytami do tamborka - coś jak w dawnych czasach miały księżniczki. Myślę, że jestem dla niego księżniczką i zasługuję na taki stelaż. 

Tak wyglądała robótka w trakcie tworzenia.



Trzymałam tamborek na różne sposoby; raz przyciskałam do brzucha (bez chwytania palcami), innym razem kładłam tamborek na brzegu stołu i opierałam się na nim lewą ręką. Jeszcze innym sposobem było założenie nogi na nogę, odpowiednie ułożenie tamborka i przyciśnięcie go nieruchliwą ręką.
W każdej z tych pozycji wyglądałam trochę śmiesznie, ale spróbujcie w takich warunkach coś wyszyć, a przyznacie mi rację, że to nie lada wyczyn. Jestem baaardzo z siebie zadowolona, że jednak zrobiłam, co zamierzałam.
Mimo, iż zawsze doceniałam prace (dzieła) ludzi niepełnosprawnych, pozbawionych kończyn górnych i mających inne rodzaje niepełnosprawności, to teraz chylę przed nini czoła. 
Sama ostatnio doświadczyłam braku (chwilowego, ale jednak) jednej ręki i wiem (Ewa też), jak to jest.

Drugim, istotnym powodem, były wolne dni i moi kochani goście wykorzystali je na maxa. Lubię odwiedziny rodzinki i znajomych, ale czy wszyscy (jedni po drugich) musieli zaplanować wyjazdy akurat w ten weeeeekeeeend.
Jedni przyjechali docelowo do nas, inni gnali z morza w góry albo odwrotnie, wiec po drodze im było.
Inne pomniejsze powody, tak po prostu, pominę.

Gdy tylko poczułam, że mogę minimalnie cokolwiek przytrzymać, umocniłam bandażem rękę i zabrałam się do wykończenia robótki.
Myślę, że osoba, która ją otrzyma w podarunku, będzie zadowolona.

Oto efekt końcowy.



W czasie przerw w wyszywaniu, pobawiłam się w tworzenie szablonu dla wspólnego wakacyjnego bloga robótkowiczek.
Jego adres to: http://wakacyjny.blox.pl/html 

wtorek, 29 listopada 2005

i wszystko, co z nimi związane.
Nie da się ich ani zmierzyć, ani zważyć, są bezcenne. Nawet, gdy są przepełnione żalem. Wszystkie wspomnienia są ważne - mam wiele wspomnień miłych, ale też sporo przepełnionych goryczą. O tych smutnych staram się mniej myśleć. Wolę te przyjemne.

Przekładałam wczoraj na półkach moje serwetki; różnej maści: szydełkowe, robione na drutach, wyszywane krzyżykami, z haftem płaskim, z haftem richelieu. Sporo tego tu mam, a ile porozdawałam!? - zawsze była jakaś okazja i własnej roboty prezent pod ręką.
Tak mi się przy tym zebrało na wspominki. Co chwyciłam jakąś serwetkę, to przypominały się okoliczności związane z jej wykonaniem. Tę robiłam, gdy "gniłam" w łóżku, bo byłam przeziębiona, tę robiłam w pociągu, gdy dojeżdżałam na studia. Inną z kolei wykonałam siedząc w szpitalu przy łóżku ciężko chorej Mamy, która z tej choroby nie wyszła. Jeszcze inna kojarzy mi się ze studiami, gdy wolałam robić wszystko, byle odwlec przygotowanie się do okropnego egzaminu.
Och! Mnóstwo tych wspomnień, bo i lat trochę minęło. Narobiłam tych różności w moim życiu. Gdyby do serwetek dorzucić jeszcze wszelkie wyroby dziane (swetry, kamizelki, sukienki i inne), wyroby makramowe oraz przeróżne inne drobiazgi, to wspomnieniom nie byłoby końca. Na podstawie tych moich robótek mogłabym odtworzyć całe moje życie.

Serweta, w zasadzie obrus, który robiłam będąc chora, teraz jest używany najczęściej w okresie świąt Bożego Narodzenia. Do dziś obrus ten wszystkich zachwyca, a ja osobiście darzę go szczególnym sentymentem.
Umieściłam na nim - rozrzuciłam w określonym porządku - płatki (śnieżynki) w odcieniach zieleni. Właśnie takie:

        

Takie drobne motywy świąteczne, zdobią serwetkę na mały, okrągły stolik.

        
              

Inne moje wspomnienia.